O urodzie międzyudzia

Obejrzałem ostatnio film dokumentalny o kreowaniu medialnego kanonu urody. Padło w nim kilka ważnych stwierdzeń. Po pierwsze zostało wyraźnie powiedziane, że kremy na zmarszczki nie działają. Jeśli ktoś szuka prawdy o kosmetologii, nie powinien zaglądać do kolorowych pism, bo są one na usługach firm kosmetycznych i zajmujących się modą (nie znajdziecie w nich artykułów skierowanych przeciwko tym dziedzinom), lecz do odpowiednich portali internetowych. Wszystkie znajdujące się w pismach zdjęcia przedstawiające modelki cośtam reklamujące są retuszowane: zwężane są talie, powiększane piersi, usuwane zmarszczki z policzków, spod oczu, z szyi. Pisma te pokazują NIEREALNIE PIĘKNE oblicza, które wyglądają jak prawdziwe, więc czytelniczki dążą do ideału piękna, którego osiągnąć się nie da. Ergo pisma te wyrządzają nabywczyniom szkody moralne, oszukują, stwarzają kompleksy, stwarzają PROBLEMY. Prawnik występujący w filmie stwiedził, że można zaskarżyć przemysł kosmetyczny i prasę o kreowanie szkodliwych, nieosiągalnych wzorców.

Pacjentki w jednej z prywatnych amerykańskich klinik referowały, że przerobiły sobie już plastycznie biust, brzuch, pośladki (co jest dosyć oczywiste), oraz… zrobiły plastykę pochwy i laserową korekcję warg sromowych mniejszych. Chirurg wyjaśnił, że operacje na okolicach łonowych – odsysanie tłuszczu ze wzgórka Wenery, z warg sromowych większych tudzież dwa powyższe zabiegi są jego znakiem firmowym. Skąd się wziął pomysł na takie cuda? Z robionych przez bezmózgów filmów pornograficznych dostępnych w kioskach, w sklepach i oczywiście w internecie. Piękna kobiecego i męskiego ciała jest tam tyle co nic, erotyki tyle co brudu za tipsem, za to zobaczymy mnóstwo zbliżeń na wydepilowane jądra, penisy, wyżej wspomniane wargi tudzież łechtaczki, ewentualne kobiece twarze trzymające wielkie członki w ustach. Wynika z tego, że gusta młodych i nie tylko młodych ludzi kształtowane są przez prymitówów. Nie jestem pruderyjny, uwielbiam erotykę, ale doprawdy, reżyserzy pornoli każący się aktorkom rozkładać jak żaby, albo zwijać na podobieństwo raków, tudzież pokazywać tylko okolice między udami, kobiecej urody z pewnością nie czczą. To właśnie oni zaczęli „promować” wydepilowane wzgórki łonowe, co upodobniło kobiety do androidek. Okazało się jednak, że depilacja pokazuje specyficzną urodę narządów rodnych, które nie każdemu muszą się podobać. Normalny człowiek powiedziałby: dobra, fajny eksperyment, ale chyba nieudany, wracajmy do włosów. Owłosienie odrosłoby i po problemie. Ale nie. Kretyni stwierdzili: odkryliśmy coś niedoskonałego. W takim razie… poprawimy to! I tak zaczęło się odsysanie tłuszczu z warg większych i przycinanie warg mniejszych, żeby nie wystawały nad większe. W pismach „dla mężczyzn” pojawiły się retuszowane zdjęcia androidek z odessanymi i przyciętymi wargami i tak powstał kolejny „problem” normalnych kobiet: „wydepilowałam się jak ta na rozkładówce, ale… wyglądam inaczej!”

16-letnia Amerykanka, potwornie sepleniąca, zdecydowała się na zabieg skrócenia mniejszych międzyudowych ust. Nie widziała problemu w swojej wadzie wymowy, tylko między udami. Nie dziwi mnie głupota dziewczęcia, któremu wmówić można wszystko. Poraziła mnie ignorancja matki, której lekarz wmówił, że córka ma „problem”, jest „kandydatką”, problem jest powszechny i powinno się o nim głośno mówić. Więc mówię: KOBIETY! WIDAĆ WAM WARGI MNIEJSZE! TRZEBA JE UCIĄĆ! TO JEST PROBLEM!!!

Chciałbym wszystko to jakoś skomentować, ale mam wrażenie, że usiłując zamknąć problem w krótkim zdaniu, tylko bym go spłycił. Rzucę więc tylko ulubione przysłowie profesora Kazimierza Dąbrowskiego: „Niedorozwój rządzi rozwojem”.

VN:R_U [1.9.1_1087]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

22 odpowiedzi do “O urodzie międzyudzia”

  1. Protsi mówi:

    Hahaha!

    Freud by się ze śmiechu cygarem zakrztusił :D

    Muszę przyznać, że nie lubię ani włochów (wchodzą między zęby ekhm…) ani manekinów (bo lubię być z kobietą, a nie dzieckiem). Przystrzyżenie/podgolenie jest jednak jak najbardziej na miejscu.

    Natomiast, absolutnie zgodzę się z porównaniem kobiet w pornolach do żab. Idzie mi to często na nerwy. Z jednej strony fajna męska fantazja – napakowana trzydrzwiowa szafa gdańska zapina ważącą 43kg małą azjatkę z pomocą pałki bejzbolowej, którą tylko z uwagi na umiejscowienie można nazwać penisem, a dziewczynka leży niczym kawał mięsa z falującymi sutkami (bo tylko to odstaje i może falować). Z drugiej strony, kobiety niepornolowe zaczęły częściej do tego dążyć – myślą, że to podnieca facetów. Owszem, od czasu do czasu. Ale to co podnieca mnie np., to współudział partnerki. Właściwie jedynymi filmami porno, gdzie kobieta coś robi aktywnie, są chapania widy… We wszystkich innych konfiguracjach po prostu leżą, wiszą, siedzą. Nie ma dotykania męskiego ciała, pocałunków przytulenia, eksperymentowania, zabawy, rozmowy. Jest bierne leżenie na płask i, jak się ma trochę szczęścia, krzyki rozkoszy :D
    Krótko mówiąc – kultywuje się aktywnego, jurnego, wypełnionego spermą do granic faceta i bierną, wcześniej kuszącą, później tylko jęczącą kobietę.

    I tak oglądamy pornosy… Z jednej strony ludzie dążą do tego, co jest sprzedawane jako normalne, z drugiej mają też inne potrzeby i warunki. Więc obie płcie mogą na pornolach zyskać i stracić. I często się załamujemy tym, że to się nie dzieje tak, jak na filmach. Bo erekcja nie zawsze jest jak pień drzewa, bo kobieta nie zawsze jest gotowa na każdą pozycję i nie musi wrzeszczeć jak Japonka z zaoceanicznego filmu. Bo wytrysk może przyjść w ciągu kilku minut lub nawet sekund i nie przykrywać partnerki od stóp do głów. Bo kobieta nie musi dojść wcale. Bo nasze ciała nie wyglądają jak na produkcjach ze stajni “Private”, gdzie równie dużo czasu poświęca się naświetleniu jak i edycji wtórnej. Bo nie starczy komuś pary. Bo pojawiają się otarcia, miesiączki, choroby weneryczne, podrażnienia odbytu i pęcherza (i to podczas penetracji waginalnej). Bo sperma to nie orzeźwiająca bezukrowa lemoniada, którą można przełknąć w gorący dzień lub spłukać wodą w razie rozlania. Nie widziałem jeszcze pornola, gdzie kobieta w trakcie stosunku musiałaby pójść siusiu, bo odczuwa napór na mocz spowodowany obciążeniem mechanicznym lub psychicznym…
    Bo praca w profesjonalnym pornolu to praca, gdzie nie musi być widoczne, że ktoś miał zły dzień lub trawi go jakiś problem. Bo wiele rzeczy w filmach, przedstawianych spontanicznie, tak naprawdę jest ustawiane.

    Tu, gdzie mieszkam, w dwóch istotnych gazetach są kolumny pisane przez specjalistów d/s seksualności i psychologii interpersonalnej. Jakie czytelnicy wysyłają pytania (i w jakim wieku!), to czasami mi głowa opada… Niby mamy wiek cyfrowy z najłatwiej dostępnymi informacjami w dziejach, a przy najprostszych rzeczach ludzie potrafią prezentować poziom wiedzy średniowiecznego paladyna. Nie wiedzą, jak zakładać gumki, jak można się zarazić HIV, syfilisem czy zapaleniem wątroby. Nie wiedzą, że HIV jest na razie nieuleczalne oraz że istnieje zastrzyk ostatniej szansy w razie kontaktu seksualnego bez zabezpieczenia, na który ma się 24 – 48 godzin. A jak przychodzą do lekarza, to owijają w bawełnę i sprzedają bajki o siadaniu na nieczystych klozetach, czy kąpaniu się w podejrzanych stawach…
    Najbardziej znamiennym był przypadek w jednym ze szpitali, w którym pracowałem. Pojawiła się młoda turecka para z problemami w zajściu w ciąże – chcieli mieć dziecko, a nie mogli. Zostali skierowani na terapię hormonalną, monitorowano ich postęp cały rok – wszystko wskazywało na normalną płodność obydwojga, ale dziecka jak nie było, tak nie było. I w końcu lekarz prowadzący uratował sytuację i poszedł do nich na rozmowę i zrobił pełną anamnezę pożycia seksualnego. Tych dwoje nigdy ze sobą nie współżyło! Oni wzięli ślub i byli przekonani, że dziecko zostanie im zesłane przez siłę wyższą! Z jednej strony się brechtaliśmy z absurdalności tej sytuacji, z drugiej wywołało to gorycz i współczucie. Brano bowiem pożycie seksualne za oczywiste, a tu się okazuje, że oczywiste bynajmniej nie jest…

    W kwestii retuszu polecam to: http://www.youtube.com/watch?v=5XF66Ku4a9U Bóg stworzył kobietę, grafik ją poprawił :D
    Kto wie, czy to nie lepsze: http://www.youtube.com/watch?v=7-kSZsvBY-A&feature=related

  2. jay mówi:

    zeitgeist@kerrs.casting” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ….

  3. brad mówi:

    krauts@side.ingratitoode” rel=”nofollow”>.…

    ñýíêñ çà èíôó!…

  4. wade mówi:

    enumeration@relinquish.minimized” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ çà èíôó!…

  5. Adam mówi:

    rescue@hauled.rains” rel=”nofollow”>.…

    thanks!!…

  6. Gregory mówi:

    disillusioning@nazism.jointly” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî!…

  7. Allen mówi:

    deaf@evinced.packers” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!…

  8. Bob mówi:

    saint@horribly.ditches” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info!…

  9. Oscar mówi:

    underpins@crispin.inhibited” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðåí….

  10. howard mówi:

    taylor@solemn.scions” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ çà èíôó!!…

  11. Warren mówi:

    domokous@welded.underway” rel=”nofollow”>.…

    thanks….

  12. leslie mówi:

    agents@reactivity.geraghty” rel=”nofollow”>.…

    good….

  13. ralph mówi:

    pensions@handing.tac” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó….

  14. Felix mówi:

    singers@halo.genres” rel=”nofollow”>.…

    good….

  15. Tony mówi:

    polymyositis@sharon.impious” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!!…

  16. jonathan mówi:

    interns@decades.dominican” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó!…

  17. jimmie mówi:

    conjecture@piously.components” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ çà èíôó!…

  18. Dwight mówi:

    acquires@neversink.enormous” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî!…

  19. edward mówi:

    plays@sporadic.aventino” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî!!…

  20. franklin mówi:

    yori@gen.katharines” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî!!…

  21. don mówi:

    feyers@swart.glimpsed” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ….

  22. shawn mówi:

    winter@woodss.pops” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!!…

Dodaj odpowiedź


+ 7 = trzynaście