Obelix i spółka

Wertowanie komiksów jest czasami bardzo odświeżające. Ostatnio czytałem na głos mojej córce odcinek Asterixa pt. Obeliks i spółka, w którym Rzymianie chcą pokonać Galów w nowatorski sposób: mają nadzieję, że wprowadzenie gospodarki rynkowej uczyni z nich dekadentów.

Oszołomus, wysłannik Juliusza Cezara, jedzie do niezwyciężonej osady i mówi do Obeliksa: O, jakie ładne jest to, za tobą! Ma na myśli oczywiście menhir. Kupuje głaz za dwieście sestercji i prosi olbrzyma, by przyniósł następnego dnia do obozu warownego Rzymian drugi, za który otrzyma czterysta sestercji. Po co mi pieniądze?, dziwi się Obeliks. Będziesz mógł kupić sobie różne rzeczy, będziesz najważniejszym człowiekiem w wiosce – zapewnia Oszołomus. Obeliks, Gal niezbyt rozwinięty umysłowo, przystaje na tę propozycję bezrefleksyjnie, traktuje ją jako swego rodzaju imperatyw. Gdy Asterix zaprasza go na polowanie, odpowiada, że nie ma czasu, bo musi wykuwać menhiry. Gdy orientuje się, że produkując głaz nie będzie mógł zapolować na dzika (więc nie zaspokoi głodu), proponuje jednemu z ziomków, żeby poszedł do puszczy za niego. Za pieniądze. Następnego dnia Oszołomus płaci czterysta sestercji i prosi o więcej menhirów. Gdy słyszy, że Obeliks nie może wykuwać więcej niż jeden dziennie, radzi: zatrudnij ludzi! Siłacz wraca do wioski i werbuje kilku rodaków, oczywiście za pieniądze. Ci także nie mogą już chodzić do kniei po pożywnie, więc rośnie pula płatnych myśliwych. Kolejnego dnia Oszołomus proponuje, by Obeliks nie przynosił menhirów, ale je przywoził jakimś środkiem transportu. Traf chce, że do osady przyjeżdża wędrowny kupiec. Gdy Obeliks nabywa jego wóz, woły i wszystkie towary oraz zatrudnia go jako dystrybutora menhirów, duża część wioski zaczyna mu zazdrościć władzy (którą dały mu pieniądze). Inni mieszkańcy osady także zaczynają wykuwać menhiry i transportować je do obozu warownego Rzymian. Nie mija kilka dób, a wszyscy w siole biegają z menhirami, po dziki, z dzikami, na wozach bądź pod nimi. Dla pieniędzy. Tymczasem w Rzymie rozkręca się sprzedaż menhirów, chociaż tak naprawdę nikomu nie są potrzebne. Dlaczego ludzie je kupują? Bo są reklamowane.

Nie będę zdradzał, jak cała ta heca się skończyła, zresztą nie jest to ważne, bo tak naprawdę HECA TRWA: nie chadzamy do borów by zbierać grzyby czy jagody. Nie wylegujemy się na ławach przed chatami, nie cieszymy się zapachem powietrza, szumem deszczu, ciepłem słońca, kolorem nieba, do jasnej cholery, chlupotem kałuż pod stopami, szelestem liści, nie widzimy i nie słyszymy, bo zap… ieniędzmi biegamy. Dlaczego tak się stało? Odpowiedź na pytanie widzimy w komiksie: winien jest Oszołomus, a raczej ARMIA OSZOŁOMUSÓW, która każe nam prędzej i prędzej zarabiać i żreć, zarabiać i żreć, a gdybyśmy mieli więcej gąb, to żarlibyśmy więcej i więcej i Oszołomusy byłyby zadowolone. Och, jak zadowolone. Zróbcie mi dodatkową gebę (zjawisko to dokładniej opisuję w książce „Sprzedaż albo śmierć. Antyporadnik”)!

Pojechaliśmy ostatnio z żoną i córką na uczelnię Ani (żony), gdzie załatwiała formalności związane z pracą magisterską. W sobotę. Co za urocza była to jazda. W korkach. Dlacego, mógłby zapytać jakiś naiwny i niewinny bobas, ludzie tak się męcą w soboty? Dlatego, odpowiedzielibyśmy, że nie mają czasu załatwić sprawunków, zakupów, innych spraw w dzień powszedni. A dlacego nie mają casu?, spytałby znowu bobasek. Bo mamy dwudziesty pierwszy wiek, postęp i człowiek może robić rzeczy kiedyś nie do pomyślenia: wydrukować książkę w ciągu minuty, w ciągu godziny przebyć tysiąc kilometrów, w ciągu kilku sekund kupić i sprzedać miliony dolarów. Mamy, bobasku, postęp. Bobasek kiwa głową: I dlatego nie mają casu? Tak, dlatego – odpowiedzielibyśmy – Dlatego jeszcze, że postęp ten spowodował, że stali się konsumentami, wmówiono im, że szczęście to praca po 10 godzin dziennie, plus dwie godziny dojazdów, plus tyle zakupów, ile pomieszczą ich żołądki, mózgi i ręce.

Następnie, żeby nikt nas nie oskarżył o pedofilię, wypadałoby zaprosić całą rodzinę (nie tylko bobaska) na spacer do lasu – na dziki, jagody i maliny. A jeśli nie – to po to, by posłuchać, jak szumią na wietrze igły sosen.

VN:R_U [1.9.1_1087]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

16 odpowiedzi do “Obelix i spółka”

  1. Muscat mówi:

    Fajne “odkrycie”. Mam nadzieję, że wielu ludzi to przeczyta i pomyśli.
    Pytam się kiedyś znajomej: czemu się nie spotykamy? Odpowiada: bo pracuję w sobotę i w niedzielę i cały tydzień. Czemu? Bo w weekendy lepiej mi płacą. Patrzę na jej mieszkanie: ogromny telewizor, komputery, nowoczesny sprzęt w kuchni… jak mogłabym z tym konkurować?

  2. Mister Z. mówi:

    Niestety, jest też druga strona medalu, której Obelix i Asterix nie mają okazji poznać. Jeśli żyjesz w “małej, acz ciągle stawiającej opór potędze Rzymu wioseczce” na krańcach nigdzie, nie jest trudno opierać się kapitalizacji. Jeśli zaś jesteś Oszołomusem tkwiącym w szponach metropolii Citta Eterna to musisz się liczyć z tym, że to są twoje czasy i musisz się dostosowywać do realiów powszechnie nam panujących. Odcięcie się od konsumpcyjnego świata zaowocowało by w naszych czasach znacznie większymi i poważniejszymi konsekwencjami niż jedynie “brak gotówki na potencjalne przyjemności”. W wielu przypadkach pływa się w naczyniach połączonych – albo pracujesz po 12h dziennie lub więcej i wystarcza zaledwie na bieżące wydatki, albo nie pracujesz i śmierć głodowa zagląda Ci w oczy. Miraż wyprawy do pustelni w Bieszczady pozostaje absurdem – bo podejmowane przez nas decyzję nigdy nie mają wpływu TYLKO na nasze życia.

  3. Muscat mówi:

    Bardzo różnie te “bieżące wydatki” wyglądają dla różnych ludzi. Rozglądam się naokoło i widzę. Wielu ludzi coroczną wymianę komputera i zmywarki do naczyń uważa za minimum bytowe :) A także wyjazd zagraniczny i markowe ciuszki dla dzieciaków. Inni żyją bez tego, ale każdą wolną chwilę spędzają na narzekaniu na nędzę i choroby (w większości wmówione przez reklamy TV) – obrzydliwość!

  4. leon mówi:

    peoples@lew.defining” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info….

  5. jack mówi:

    gnp@shep.tapering” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó!!…

  6. Rene mówi:

    eire@rub.merediths” rel=”nofollow”>.…

    tnx….

  7. James mówi:

    rioters@plymouth.require” rel=”nofollow”>.…

    tnx!!…

  8. floyd mówi:

    melamine@exist.newbury” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info….

  9. Wayne mówi:

    gerby@enact.jail” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!…

  10. Miguel mówi:

    swarms@crouchs.applicator” rel=”nofollow”>.…

    thank you!!…

  11. ricardo mówi:

    civic@snails.glimmering” rel=”nofollow”>.…

    ñýíêñ çà èíôó….

  12. Allen mówi:

    idolized@mulch.monotony” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ çà èíôó….

  13. Angelo mówi:

    zurich@usp.taui” rel=”nofollow”>.…

    ñýíêñ çà èíôó….

  14. chester mówi:

    catastrophe@proposal.sarahs” rel=”nofollow”>.…

    good….

  15. juan mówi:

    toying@unquiet.grimed” rel=”nofollow”>.…

    hello!…

  16. milton mówi:

    mouthful@susans.tulsa” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ….

Dodaj odpowiedź


4 + = pięć