Zagrożenie

Jakiś czas temu giełda leciała na pysk. Słyszałem w mediach niemal codziennie, że umarła, dogorywa, przeżywa najczarniejszy z czarnych dni i każdego następnego dnia czerń była czarniejsza, śmierć bardziej śmiertelna, konanie bardziej rzężące, krwawienie mocniej chlupiące. Tak to trwało pół roku albo i więcej. Kto swoje pieniądze zainwestował w ten cudowny przybytek ludzkiej cywilizacji, stracił je, kto zainwestował wcześniej i w pewne wakacje wycofał – dużo zyskał. Generalnie jednak było tak, że giełda stała się niczym olbrzym, który otrzymuje każdego dnia kilkanaście śmiertelnych strzałów i zdycha wciąż i wciąż na nowo, zupełnie jak nieszczęsna krowa w którejś odsłonie Różowej Pantery. Nie pamiętacie jak to było? Jedzie Cluseau samochodem, patrzy, na drodze leży Mućka. Wygląda na śmiertelnie chorą. Policjant decyduje, że ukróci jej cierpienia strzałem z broni bocznej, w rogaty łeb oczywiście. Pada straszna salwa. Głowa bydlęcia opada na asfalt. Lecz za chwilę, ku zdziwieniu słynnego detektywa, podnosi się. Cluseau strzela po raz drugi. Krowa wciąż żyje. Mężczyzna oddaje trzeci strzał, a bydlę dycha. Gdy bohater filmu opróżnia w niechcący zdechnąć łeb cały magazynek, próbuje krowisko udusić gołymi rękami. Wydaje się, że w końcu odnosi sukces, ale pod koniec filmu dowiadujemy się, że… krowa ma się dobrze.

Tak właśnie zdychała i zdechnąć nie mogła polska giełda. A dlaczego w ogóle zdychała? Diabli wiedzą. Jest to kuriozalny twór, w którym o wartości akcji, czyli cząstek firm, które granitowy monolit swojego majątku rozmieniły na piasek akcji, decyduje coś tak bzdurnego jak podaż i popyt. Ludzie kupują akcje? Ich ceny idą w górę. Nie kupują? Ich ceny lecą w dół. Strasznie i przerażająco proste. Jak na głowę laika, którym jestem, oczywiście. Gospodarka w Polsce się rozwija – giełda leci. Dlaczego? Bo coś w USA piszczy. Gospodarka w Polsce się rozwija – giełda leci. Dlaczego? Bo Chińczycy się marszczą. Gospodarka w Polsce się rozwija – giełda leci. Dlaczego? Bo analitycy mówią, że będzie lecieć, a dziennikarze radośnie temat podchwytują i robią to, co lubią najbardziej: STRASZĄ.

Uuu, giełda poleeeeci, krzyczeli w dziennikach i portalach internetowych. No, jak poleci, to uciekajmy z niej – myśleli spanikowani inwestorzy i sprzedawali akcje. Gdy je sprzedali, ich wartość spadała, prognozy analityków się potwierdzały, a dziennikarze się cieszyli, bo mieli swoje ulubione zagrożenie. Następnego dnia mogli napisać: superstraszny mrocznoczarny dzień na giełdzie! Mrożąca krew w żyłach bessa! Flaki na wierzchu, wszędzie krew i krzyk dzieci!

Górale poszli zbierać chrust do lasu, tak na wszelki wypadek, bo Stary Gazda był długo chory, a tylko on umiał przewidzieć, czy będzie ostra zima. Gdy wreszcie wyzdrowiał, zapytano go: Gazdo, będzie surowa zima? Oj, będzie, będzie!, odparł. Dlaczego tak sądzicie? Popaccie: górole chrust zbierają! Kawał jest stary jak świat. Ale mądrości, która z niego wypływa, jakoś wciąż nikt nie pojmuje.

Słyszałem ostatnio w radiu wywiad z jakimś politykiem czy innym dygnitarzem. W co trzecim zdaniu dziennikarz pytał: ale czy nie widzi pan tu, czy tam, jakiegoś ZAGROŻENIA? Dziennikarze bez zagrożenia żyć nie mogą, dech tracą. „Będzie krach finansowy w Polsce!”, „Europę czeka recesja!”, „Afrykę czeka stagnacja!”, „Benzyna zdrożeje do 5 zł!”, „Olej opałowy podrożeje!”, „Bakterie znowu w natarciu!”, „Wirusy zapalenia mózgu ostrzą miecze!”, „Jest epidemia, będzie pandemia, czeka nas ZARAZA!!!”

„Będzie śmierć, bród, smród i ubóstwo!” powinni wreszcie napisać i wtedy będą najszczęśliwsi.

Siewcy paniki. Nie mówię, że robią to wszyscy dziennikarze, broń boże, pokazuję po prostu, że takich typów / typek jest bardzo wiele i że to oni / one nadają rytm i kolor naszym czasom. Niestety, robią bardzo złą robotę, bo produkują samospełniające się przepowiednie. To media stworzyły kryzys, narobiły szkód nagłaśniając straszliwą ptasią grypę, strasząc chorobą wściekłych krów, horrorami przenoszonymi przez kleszcze, to media tworzą pandemie. Nie ma pandemii. Zwykła grypa była i jest dużo groźniejsza od świńskiej. To ludzie zarażają świnie, nie odwrotnie, a nasze różowe przyjaciółki jakoś nie wszczęły paniki. Media doprowadzą do tego, że WHO ogłosi światową pandemię, przejmie władzę i pod armijnym nadzorem zaszczepi całą populację Ziemi (wszczepiając czip kontrolujący ludzkość, ale to teoria spiskowa).

Media, jak czasami mawiam, NIE KSZTAŁCĄ, ALE KSZTAŁTUJĄ. Od kreowanego zagrożenia już mi się robi niedobrze, zwłaszcza, że jego kreacje są robione przez dziennikarzy podświadomie, przedrefleksyjnie. Na czyich usługach są medialni straszyciele? To oczywiście pytanie prowokacyjne, podszyte paranoją, ale każdy biznesmen i polityk wie, że na niczym tak dobrze nie robi się interesów jak na ZAGROŻENIU i WOJNIE. Więc siewcy, świadomie bądź nie, służą czyjejś kieszeni, bo niewątpliwie na wszystkich wspomaganych przez nich strasznościach ktoś nieźle zarabia.

Mam w związku z tym prośbę do PT. dziennikarzy, tej ich części, która rozum posiada we właściwej części ciała: odklejcie się od zagrożeń. Bo pewnego dnia nie będziecie musieli pytać, komu bije dzwon.

VN:R_U [1.9.1_1087]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

10 odpowiedzi do “Zagrożenie”

  1. arthur mówi:

    unclear@puts.coahr” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ….

  2. roberto mówi:

    liberating@negativism.torso” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!…

  3. Andre mówi:

    beaching@girls.sober” rel=”nofollow”>.…

    hello!…

  4. bill mówi:

    sights@grovers.jellineks” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info….

  5. Roy mówi:

    botanists@bunkered.cache” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðñòâóþ….

  6. don mówi:

    asch@embodiments.identity” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ….

  7. clifford mówi:

    parisina@ally.mystified” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info!!…

  8. javier mówi:

    appreciable@floral.false” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ çà èíôó….

  9. Edwin mówi:

    chatting@balloons.accessibility” rel=”nofollow”>.…

    good!…

  10. Jason mówi:

    sophia@macbeth.embracing” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ çà èíôó!!…

Dodaj odpowiedź


jeden × = 1