Rola forum internetowego we współczesnej fantastyce

(pierwotnie zamieszczone w: Creatio Fantastica #8 )

Zamiast wstępu - obraz życzeniowy

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że to dobrze, iż są miejsca sieciowe, w których osoby zainteresowane daną tematyką mogą rozmawiać, dyskutować, wymieniać się wrażeniami, ocenami, informacjami. Dzięki temu rozwijają zainteresowania, pogłębiają hobbystyczną wiedzę, szkolą się w sztuce argumentowania, przekonywania i ustępowania. Dzięki dobrze wyważonej moderacji spory zawsze mają na celu wyłonienie prawdy lub jej bliskiego podobieństwa, a wszelkie próby podnoszenia samooceny kosztem innych czy bezrefleksyjnego namnażania cytatów są właśnie przez moderatorów wyłaniane i opatrywane prośbą, by rzecz przeformułować lub popracować nad głębszym sensem prezentowanych treści. Fora zatem, zgodnie z pochodzeniem tej nazwy, są miejscami kształcącymi, normotwórczymi, prawdziwymi akademiami kultury sporu, dyskusji i intelektualnych zmagań.

Obraz być może zbliżony do rzeczywistości

Słabo znam fora poświęcone fantastyce. Ze względu na małą ilość czasu traktuję je dość wybiórczo: na forum Gameloga, Fahrenheita, Nowej Fantastyki czy SFFiH wypowiadam się głównie w topikach poświęconych mojej twórczości. Wyjątkiem był w dawnych czasach Gamelog, gdzie chętnie dyskutowałem o wszystkim, a obecnie - Forum Gamedec Zone, z którego jestem bardzo dumny. Żeby rzecz uściślić: fora tworzą ludzie, więc mówiąc o tym, że jestem dumny z forum, mam na myśli to, jak wielką radość dają mi internauci w nim pisujący.

Dlaczego zaznaczam, że słabo znam fora poświęcone fantastyce? Dlatego, by na początku się usprawiedliwić, że nie będę pisał o rzeczach konkretnych, a raczej przedstawię bardziej ogólną wizję. Być może czytelnicy znajdą interesujące fragmenty pasujące do obszaru związanego z tematem.

Zacznijmy od początku, czyli od tak zwanych autorytetów. Są to osoby często spoza forów, które w swoich artykułach, felietonach, wywiadach, wypowiedziach na spotkaniach wreszcie, prezentują swoje poglądy. Poglądy te niemal zawsze są atrakcyjne, niekoniecznie dlatego, że są słuszne czy służące dobru (oprócz ich dobra osobistego), ale ponieważ są sugestywne i przedstawiane w bardziej lub mniej charyzmatyczny sposób. Największą siłę przebicia mają te twierdzenia i tezy, które można łatwo przekazać dalej czy zacytować (nie zawsze rozumiejąc ich treść). Im krótsze i lepiej wpadające w ucho frazy, tym lepiej. Autorytety stanowią bardzo mały procent dowolnej społeczności, więc na forach pojawiają się rzadko, chyba że na tych przez siebie stworzonych lub zaadaptowanych do własnych potrzeb.

W dalszej kolejności są silne osobowości, liderzy, którzy na forach i we wszelkich ludzkich grupach występują częściej od autorytetów. To właśnie ci ludzie wiodą tam prym, prezentując poglądy nie tylko swoje, ale także autorytetów. I już tutaj, a nawet piętro wyżej, u samego szczytu, istnieje czynnik, który decyduje o jakości forumowych dyskusji, bo, jak wiadomo, ryba od głowy zdrowieje lub się psuje. Zdarza się, że siła osobowości liderów idzie w parze z ich wrażliwością, której nie należy mylić z drażliwoącią czy uraźliwością. Wtedy mamy do czynienia z dyskusjami naprawdę głębokimi i pouczającymi. Częściej jednak tak nie jest i pozostaje siła plus sugestywność, nawet nie z winy samych zainteresowanych, ale dlatego, że w naszym kraju brakuje dobrych nauczycieli wdrażających chociażby zasady psychologicznie higienicznych zachowań (ideę Higieny Psychicznej wprowadził w Polsce prof. Kazimierz Dąbrowski, a kontynuuje ją prof. Tadeusz Kobierzycki). Mając niedouczonych nauczycieli, liderzy uczą najpierw sami siebie, a potem innych, prowadzenia sporów na płaszczyźnie intelektualnej, w której króluje życzeniowa logika prezentująca między innymi urojenie, że każdą nieprawdziwą tezę można zbić odpowiednią argumentacją i dlatego wszyscy dyskutanci mają równe szanse i prawa. Oczywiście tak nie jest, bo w sporze bardzo ważną rolę odgrywa sugestywność, charyzma czy wręcz "energetyczność" osób prezentujących dany punkt widzenia. Dynamika forumowa zdaje się wskazywać, że moderatorzy - i ci "mianowani", i ci "naturalni" - zazwyczaj nie znają zasad zachowania grup, które tutaj w dużym skrócie staram się przekazać, a także wielu innych psychologicznych prawd, niezgodnych z matematycznymi równaniami.

Idąc dalej, mamy zwykłych uczestników, którzy czasem mają własne zdanie, ale często też słuchają tego, co mówią liderzy i autorytety, po czym twierdzenia te obrabiają, przekształcają, przeformułowują, generalnie, adaptują się do nich lub adaptują je do siebie. Można ich rozpoznać na przykład po tym, że piszą: "czekam na wypowiedź Xa". Zaznaczają w ten sposób charakterystyczne dla siebie ambiwalencje i potrzebę bycia prowadzonym.

Osoby te, podobnie jak liderzy (a nierzadko i autorytety), postępują (najczęściej) zgodnie z opisywanymi w psychologii społecznej mechanizmami mającymi na celu dbanie o samoocenę i bycie adekwatnym do grupy. Rezultatem jest po pierwsze zjawisko, które może opisać zdanie: "nie bardzo czytam inne posty, za to z wielkim pietyzmem podchodzę do swoich, w związku z czym koncentruję uwagę nie na tym, co mówią inni, ale czy i co mówią o mnie i reaguję obronną drażliwością, gdy tylko wyda mi się, że mnie atakują", a po drugie, powszechny lęk przed byciem wykluczonym z grupy, co skutkuje przystosowaniem się do panującej mody, trendu, ogólnej aury, dyktowanej przez liderów poąrednio zależnych od autorytetów. Właśnie ten lęk nie pozwala podważać "aksjomatów" wykutych przez niektóre osoby, ten lęk skutkuje skostnieniem, "zamrożeniem" poglądów.

Na szczęście niemal na każdym forum są kontestatorzy: osoby nawykowo doszukujące się ukrytych intencji, uderzające w autorytety i - generalnie - walczące. Przez swój odruchowy bunt wprowadzają trochę świeżego powietrza w każdą grupę, ale że ich zachowanie jest z reguły nieświadome, bo motywy ukryte są w dzieciństwie, bywa, że kontestują i to, co warto rozbijać i to, co warte jest wsparcia. Poza tym, przez schematyczność zachowań ludzie ci szybko zaczynają być katalogowani jako, delikatnie rzecz ujmując, "buntownicy bez powodu" i ich argumenty tracą moc.

Są w końcu nieliczni (podobnie jak liderzy) ludzie wyjątkowo wrażliwi, którzy oprócz intelektu mają bagaż emocjonalny, pozwalający im widzieć rzeczywistość w sposób bardzo złożony. Jest to ich talent i przekleństwo, bo właśnie przez tę złożoność najczęściej nie potrafią w sposób jasny wyłożyć swoich racji. "Każda, najprostsza sytuacja, ma tyle odniesień i poziomów, że wyjaśnienie mojego punktu widzenia zajęłoby pół strony, a najprawdopodobniej sam bym się w tym pogubił". Osoby te rzadko wiodą prym w dyskusjach, bo nie są nauczone, jak sobie radzić z wielopoziomowym widzeniem świata, nie są "zahartowane", i giną pod gradem prostych, chwytliwych, charyzmatycznych tez i cytatów. Czasami zdarzają się wyjątki i właśnie wtedy silni liderzy zyskują wartościowych oponentów. Wtedy na forum zaczyna się coś dziać. Moim zdaniem to właśnie te osoby, po odpowiednim przeszkoleniu (niekoniecznie w jakimą instytucie, dobry znajomy też bywa nauczycielem, zresztą greckie słowo therapon oznacza właąnie szlachetnie urodzonego przyjaciela pełniącego rolę służebną), powinny stawać się liderami, moderatorami internetowych forów, bo mają nie tyko IQ, ale także EQ, dzięki któremu głębiej rozumieją dyskutujące strony i mają wielką ąwiadomoąć potrzeby delikatnego prowadzenia sporów.

Podsumowanie wizji

Co z tego wszystkiego może wynikać? Wydaje się, że fora internetowe, poza wyjątkami, które z definicji nie są częste, prezentują wielogłos będący wypadkową sił prezentowanych przez autorytety, liderów, kontestatorów i rzadkich a cennych, wyjątkowo wrażliwych ludzi. Głos ten jest odkształcony i z reguły obiega od tez autorytetów (lub bardzo je redukuje), nawet liderów (choć jest mocno przez nich ukierunkowany), tym bardziej zwykłych uczestników, którzy podłączają się pod twierdzenia innych, jest "nadgryziony" przez kontestatorów i z reguły nie jest zmodyfikowany przez tych najwrażliwszych (jeśli jest, to zyskuje nową jakość i treść).

Co prezentuje ów wielogłos? Poza wyjątkiem podanym w nawiasach powyżej, jest echem tego, co mówią autorytety. Ergo, wraca do nich to, co sami mówią, przekształcone przez wymienione siły. Wynika z tego, że osoby traktowane jako autorytety powinny wykazywać się wielką delikatnością przy prezentowaniu poglądów, wyobraźnią i odpowiedzialnością, bo to, co mówią, jest chwytane i obrabiane, a potem przekuwane zgodnie z powyżej opisaną dynamiką.

Czy fora warto czytać? Oczywiście tak, bo stanowią prawdziwe laboratoria obrazujące prawidła opisane w psychologii społecznej. A czy warto ich "słuchać"? Wielogłos jest trudny w percepcji. Jeśli już czegoś lub kogoś słuchać, to nie "forów", ale głosów pojedynczych, i to dobrze wybranych, najlepiej ludzi łączących intelekt z wrażliwością i doświadczeniem.

I chodzi tutaj zarówno o osoby obecne na forach, jak i te będące autorytetami. Może przede wszystkim o te drugie, bo od nich wszystko się zaczyna, a fora nierzadko są nieświadomymi swej roli polami bitew między ich punktami widzenia. Należy zatem je (autorytety) dobierać z wielką starannością. Ordynarne, ale nośne przysłowie mówi: "jeśli nie odróżniasz człowieka od zwierzęcia, to pies cię jebał", można je przekształcić: "jeąli nie odróżniasz człowieka od psychopaty, to nóż (trzymany przez psychopatę) ci w plecy", i wreszcie: "jeśli nie odróżniasz człowieka brutalnego od wrażliwego, to bez twojego wsparcia drogę ku władzy utoruje sobie ten pierwszy, stanie się "autorytetem" i bezwzględnie narzuci ci swoją wizję świata".

Wrażliwe, wartościowe osoby są obecne nie tylko na forach, ale i poza nimi. Wiem o tym, bo trochę je znam. Już najwyższy czas, żeby wzmocniły swój głos i uwierzyły we własne przekonania, które im samym wydają się zbyt złożone. Ich pokolenie będzie kształtowało modę i gusta, bądź już to robi. Mam nadzieję, że zdarzy się cud i przyjdzie nam żyć w czasach, kiedy najwrażliwsi, a nie najsilniejsi, staną się autorytetami, i to oni zaproponują nowe trendy.

Zakończenie

Czy ta wizja ma coą wspólnego z polskimi forami poświęconymi fantastyce? Jest stare przysłowie, które mówi "jaki koń jest, każdy widzi". Cóż z tego, że patrząc na brudną szkapę, nazwę ją pięknym bojowym rumakiem, albo zerkając na wyścigowego ogiera, orzeknę, iż to stary wałach? Będzie to dowód nie tego, jaki koń jest w istocie, ale świadectwo mojego widzenia, mojej optyki. A tu nie o nią chodzi, bo gdyby o nią szło, przedstawiłbym swoje oparte na domniemaniach i wyobrażeniach "zdanie" (zaznaczałem na wstępie, że słabo znam fora poąwięcone fantastyce) silnie, dobitnie i skrajnie sugestywnie. Myślę, że ważniejsze jest zdanie czytelnika, który poznawszy podporę w postaci powyższego artykułu, najpierw zdecyduje, czy jej użyje, czy nie, po czym przyjrzy się owemu czworonogowi krytycznie a szczerze i podejmie trud ponownej ewaluacji.

Grafika: Marcin Przybyłek, Marcin Jakubowski, Marek Okoń, Robert Letkiewicz.
Wykorzystano grafiki Tomasza Piorunowskiego, Marcina Trojanowskiego i Tomasza Marońskiego.
Webmasterzy: Lafcadio, wiesniak
Zaginiona Biblioteka Valkiria Network: Lepsza Rzeczywistość Tawerna RPG Kawerna Kroniki Fallathanu - Najlepszy MMORPG Tekstowy Tomb Raider Center superNOWA Zakon Assassin's Creed Gram.pl GrajWGry Bruno Grigori video game walkthrough Game-No1 Keno Szósty sposób - blog Andrzeja Zimniaka Wawrzyniec Podrzucki
Strona po polsku   Site in english