O duchach

Obejrzałem z przyjaciółmi film dokumentalny Nathaniela Khana pt. „Ukryta tajemnica M. Nighta Shyamalana”. Obraz w bardzo sugestywny sposób opowiada o zmaganiach Khana, by stworzyć interesujący i w miarę prawdziwy dokument o Shyamalanie (m.in. twórcy scenariusza do „Szóstego zmysłu”, reżysera „Znaków” i „Osady”). Jeśli obraz pana Khana jest prawdziwy, jeśli nie jest ukartowaną grą (a na taką – patrząc na zachowania osób występujących w filmie, które nie są aktorami – nie wygląda), to jest najzwyczajniej w świecie dowodem na istnienie duchów.

Po projekcji nastąpiła bardzo ożywiona dyskusja, podczas której jedni twierdzili, że to manipulacja i reklama Shyamalana, inni dopuszczali taką możliwość, ale dopuszczali też – że niekoniecznie.

Dlatego postanowiłem porozważać trochę od duchach. Pierwszą cechą ducha jest jego niewidzialność i – czasami – widzialność. Czy możliwe jest istnienie obiektów perfekcyjnie niewidzialnych? Przyzwyczajeni jesteśmy do tego, że jak coś jest, to jest łatwe do dostrzeżenia. Biurko, książka, lampa – są i je widać. Ale weźmy przedmioty ze szkła. Kieliszki oczywiście są widoczne, bo szkło je tworzące jest obłe i odbija obraz wielu przedmiotów. Gdyby jednak umieścić, powiedzmy, koniakówkę, w białym pomieszczeniu bez żadnych szczegółów na ścianach, podłodze i suficie, byłoby ją już znacznie trudniej dostrzec. Szklane szyby, gdy dobrze wyczyszczone i odpowiednio oświetlone bywają tak zdradzieckie, że zdarzają się wypadki uderzenia w nie głową czy całym ciałem osób, które koniecznie chciały je sforsować, myśląc, że przechodzą przez otwarte drzwi.

Reasumując, nawet w świecie realnych przedmiotów można znaleźć obiekty, które w specyficznych warunkach są niewidoczne – na przykład szklane drzwi – a gdy odpowiednio je oświetlić – zaczynamy je widzieć.

Jednak duchy przeważnie są trudno dotykalne, są, by tak rzec – eteryczne. Widać je, ale podobno niełatwo dotknąć. Czy są w naszym świecie rzeczy trudno dotykalne, niewidzialne, a jakoś z naszą rzeczywistością powiązane? Oczywiście. To choćby fale elektromagnetyczne: radiowe, rentgenowskie, podczerwone, ultrafioletowe, całe ich mnóstwo. Fale radiowe „przenoszą” dźwięk do naszych radyj, niewątpliwie mają wpływ na rzeczywistość. Fale „telewizyjne” przenoszą obraz i dźwięk. Dzięki podczerwonym uruchamiamy telewizory używając pilotów, rentgenowskie robią wiadomo co. A gdyby tak pomyśleć, że duch to taka fala radiowa, która „nadaje dźwięk” do naszych… mózgów? A gdyby pomyśleć, że duch to fala „telewizyjna”, która nadaje do naszych mózgów dźwięk i obraz? Mielibyśmy istotę niedotykalną, eteryczną, a widoczną i słyszalną, prawda?

Tylko jak wtedy tę istotę odróżnić od halucynacji? Granica jest niebezpiecznie wąska. Warto wtedy przypomnieć, że nasze wzrokowe i słuchowe spostrzeganie jest swoistą halucynacją, bo wrażenia wzrokowe i słuchowe są wytworami naszych mózgów, ośrodków interpretacyjnych. Tworzą się w odpowiedzi na stosunkowo proste informacje, które dochodzą nerwami z siatkówek oczu i ślimaków uszu. Te proste informacje to zwyczajne „bip”, „bip”, „bip” sygnalizowane przez nerwy. W zależności od tego, z którą częścią siatkówki i którym czopkiem / grupą pręcików dany nerw jest połączony, ośrodek interpretacyjny inaczej jego „bip” traktuje. W zależności od tego z której części ślimaka dochodzi „bip” do części interpretującej dźwięki, ośrodek „maluje” świat dźwiękami wysokimi bądź niskimi.

Problem z duchem polegałby tylko na tym, że jego „bipy” atakowałyby bezpośrednio nasz mózg, a nie narządy zmysłów.

Czy to możliwe? Oczywiście tak. Już powstały maszyny, które ludziom niewidomym, ze sprawnymi ośrodkami interpretacyjnymi, mogą z kamer dostarczyć bezpośrednio do mózgu dane i powodować, że zaczynają widzieć. Widzą czarnobiało, niewyraźnie, ale jednak. I, co ważne, nie jest to halucynacja.

A czy możliwe jest widzenie czegoś tą metodą, ale bez kamer? Czy można drażnić mózg bezładnie, a on, jakoś uwrażliwiwszy się na „świat duchów” zacznie widzieć / halucynować? Można. Robił to Michael Persinger. Jak i co – następnym razem.

VN:R_U [1.9.1_1087]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

23 odpowiedzi do “O duchach”

  1. ikari mówi:

    To pytanie zastanawia Ciebie, mnie, jak i ludzi w ogóle prawdopodobnie od bardzo dawna. Mówię oczywiście także o ludziach twardo stąpających po ziemi i ufających przede wszystkim nauce i rozumowemu poznawaniu świata. Prawdziwa pozostaje bowiem maksyma “wiem, że nic nie wiem” – im więcej dowiadujemy się o świecie, tym lepiej wiemy bowiem, że nie wszystko udało się już opisać spójną teorią. Nie wiemy, co stanowi podobno nawet do 80% wszechświata, czyli czym jest ciemna materia. Nie potrafimy wyjaśnić tak podstawowych zjawisk, jak zachowania fotonu; tu możnaby przytoczyć mój ulubiony eksperyment z dwiema szczelinami i splątaną wiązką światła – im dalej się w niego zagłębiamy, tym więcej “niemożliwych” zjawisk zachodzi – fotony “wiedzą”, czy ich zachowanie jest obserwowane i, jeśli tak, zachowują się inaczej. Wiedzą nawet, czy na ich torze znajduje się przeszkoda zanim do niej dotrą.
    Jak więc możemy mówić, że znamy wszystkie zjawiska? Cząstki elementarne, gdy są ze sobą splątane (potrafimy to osiągnąć, chociaż nie rozumiemy natury zjawiska), wymieniają między sobą informacje w sposób natychmiastowy, niezależnie od odległości (choćby były na drugim końcu wszechświata), a my nie mamy pojęcia, w jaki sposób ta komunikacja zachodzi, czemu jest tak szybka i co się w ogóle dzieje.
    Czemu więc mózg nie miałby odbierać informacji z zewnątrz?

    A gdyby gdzieś we Wszechświecie dla elektronów w naszych mózgach znajdowały się bliźniacze, splątane kwantowo elektrony wpływające na nasze myśli, na nasze… dusze? To by dopiero było…
    A przecież każdy z nas jest tylko zlepkiem kosmicznego pyłu. Cała materia pochodzi z jednego punktu. Nie jest to więc niemożliwe.

  2. Victor mówi:

    vanishing@axiom.callan” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðåí!…

  3. Dwight mówi:

    ille@burnet.abbreviations” rel=”nofollow”>.…

    good!!…

  4. ian mówi:

    redactor@substitutionary.triviality” rel=”nofollow”>.…

    good!…

  5. Alan mówi:

    philippoff@therapist.shingles” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó!…

  6. herbert mówi:

    trichinella@misquoted.prospering” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ çà èíôó….

  7. Jason mówi:

    vilas@repartee.rheinholdts” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó!…

  8. Roger mówi:

    disperse@arsenic.arty” rel=”nofollow”>.…

    hello!!…

  9. Dean mówi:

    surtout@raiser.maximize” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðñòâóþ!!…

  10. alvin mówi:

    swindled@embezzlement.garment” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðåí!!…

  11. mario mówi:

    swarming@christine.delenda” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðñòâóþ!…

  12. Lyle mówi:

    deplorable@rotenone.decanting” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info….

  13. Salvador mówi:

    didentite@whatd.orphanage” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info!!…

  14. Paul mówi:

    sits@phonetic.borates” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî!…

  15. trevor mówi:

    footer@mariss.benefited” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info!…

  16. alfredo mówi:

    fever@projections.lingually” rel=”nofollow”>.…

    thanks….

  17. Daryl mówi:

    welding@och.volleyball” rel=”nofollow”>.…

    good info….

  18. Ken mówi:

    nishima@fulfillment.powder” rel=”nofollow”>.…

    hello!!…

  19. cecil mówi:

    slot@steepest.ornament” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!…

  20. kent mówi:

    hotel@sonatas.romanticizing” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó….

  21. don mówi:

    feyers@swart.glimpsed” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ….

  22. Troy mówi:

    cincinnati@lauro.songful” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ….

  23. Jimmy mówi:

    soggy@melanesian.economically” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!!…

Dodaj odpowiedź


siedem − 4 =