Lustro społeczne

Dzisiaj na prawie wesoło. Kilka lat temu gamedekowy blog prowadził mój przyjaciel, Norbert Dąbrowski. Bardzo żałuję, że teraz już nie pisuje, bo miał świetne poczucie humoru i lekkie pióro. Niestety, wszystkie jego wpisy zaginęły po tym, jak gildiowy blog zaczął odmawiać posłuszeństwa…  Wszystkie? Jednak nie! Kilka dni temu udało mi się wygrzebać ze starego peceta jego dwa czy trzy archiwalne teksty. Okazuje się, że wciąż są aktualne. Oto jego impresja z jednego ze starych Pyrkonów. Warto wiedzieć, jak pisarska społeczność jest widziana przez biznesmena, który zwiedził cały świat. Zapnijcie pasy…

***

No cóż, przychodzi taki moment w życiu, że trzeba sobie zadać pytanie : czy trzymać gębę na kłódkę i akceptować to co się widzi, bo taka jest moda lub tak jest wygodniej i tak naprawdę to po co ruszać sprawy, które są niezmienne – czy też powiedzieć co się myśli i przysporzyć sobie nieprzyjaciół, wrogów lub innych bytów patrzących wzrokiem nie do końca życzliwym.

Mam nadzieję, że zgodzicie się (chociaż raz) ze mną i przyznacie, że nie można i nie wolno się prostytuować i trzeba ludziom mówić zarówno rzeczy dobre jak również złe. Szczerze. Pozostaje oczywiście (jak zawsze) kwestia formy. O rzeczach dobrych  dziś trochę mniej.

Po raz kolejny miałem „przyjemność” przebywania  w towarzystwie luminarzy polskiej fantastyki i przyznaję otwarcie, jestem trochę zdruzgotany. Zdruzgotany i przygnieciony tym co zobaczyłem, z kim rozmawiałem, kogo poznałem (to akurat nie odnosi się do nie-pisarzy i nie-felietonistów). To, kogo ujrzały moje oczy podczas licznych paneli dyskusyjnych wprawiło mnie w nie lada zdumienie. Większość tych mądrych i opiniotwórczych ludzi poprzez fatalny styl wypowiadania się, a niekiedy i zachowania, robi krzywdę szeroko rozumianemu rynkowi fantastyki. W kontekście faktu, że na panele dyskusyjne z udziałem pisarzy i felietonistów przychodzi przede wszystkim młodzież – która w jakiś sposób jest jeszcze w fazie uplastycznienia swojej osobowości – należy zadać pytanie: o co Wam chodzi drogie autorytety? – bo na pewno nie o to żeby w krzewić pierwiastek wyobraźni i wychowywać młode „fantastyczne” talenty, czy też  przyziemnie szukać czytelników tego segmentu literatury. Na wspomnianych panelach ujrzałem wszystko, czego nie powinno się oglądać z siedziska słuchacza: chaos myślowy, kompletny brak przygotowania do tematu, brak pomysłu jak publiczność zaciekawić i wciągnąć do dyskusji, wreszcie formy komunikacji które swoją wyrazistością idealnie pasują do modelu „Co zrobić żeby broń boże nikt mnie nie zrozumiał tudzież usłyszał”, czyli ciche i bardzo ciche mówienie, bełkotanie (niewyraźne mówienie), międlenie słów przy niemal zamkniętych wargach itd. Mam oczywiście dobrą wiadomość, że Przybyłek Marcin wyraźnie się od tego niskiego poziomu komunikacji in plus odcina (bo sam przecież ludzi szkoli jak to dobrze robić) ale nie zawsze dają mu dojść do głosu, więc musi podciągnąć waleczność i siłę przebicia (bo on taki dobrze wychowany i wrażliwy ten nasz Marcinek jest).  Może więc zrobi coś kiedyś – oprócz pisania – dla środowiska s-f – i da kilka podstawowych rad kolegom w zakresie zachowania się przed publicznością szerszą niż dwie osoby [na prośbę Wojtka Sedeńki wygłosiłem taką prelekcję podczas ostatniego Festiwalu w Nidzicy. Na audytorium nie było ani jednego pisarza ani pisarki – przyp. MP].

Moja krytyka nie ma na celu deprecjacji talentów i zasług wspaniałych twórców (tam obecnych) i nie jestem nawet godzien podejmować się takiej oceny, ale na Tron Imperatora! – młodzież jest mocno tolerancyjna, mimo to chyba niemożliwe jest, żeby nie zwróciła uwagi na tę komunikacyjną bylejakość.

Jednym z nielicznych bardzo pozytywnych  jeśli nie najlepszych ze spotkań był wykład na temat komunikacji „damsko – męskiej”, który Marcin przeprowadził w pełnej duchoty klasie szkolnej, na którą przybyło ponad 80 osób. Były śmiechy, łzy i wielkie, szerokie ze zdziwienia oczy (niestety najczęściej męskie) i choć naga prawda wyszła na jaw (że to kobiety sobie wybierają mężczyzn, a nie odwrotnie), to do końca wykładu czyli godziny 22.00 wszyscy wytrwali w ekstremalnych warunkach atmosferycznych.

Na koniec słówko na temat barwnej (inaczej)  postaci pisarskiej (nazwisko można znaleźć na liście uczestników). Nie jestem co prawda Wysokim Sądem, zasadniczo lubię się bawić, ale wiem  kiedy czas pracy nie może być czasem zabawy -  i nie śmieszy mnie wcale widok pisarza (przez małe „p”),  który w związku ze swoim zawodem – ogromnie stresującym – musi pić w każdym momencie za wyjątkiem snu – i permanentny stan ukojenia nerwów w ogóle mu nie przeszkadza w zupełnie nieudanych wystąpieniach publicznych.

Było dziś trochę inaczej niż zwykle – ale w związku ze zbliżającą się dużymi krokami imprezą S-F w NIDZICY, postanowiłem poszerzyć krąg osób, które będą mnie unikać :) .

W następnym odcinku więcej szczegółów o komunikacji damsko-męskej. Ponieważ temat jest wdzięczny i bogaty w przykłady, poświęcimy mu cały wpis.

***

Tak właśnie Norbert widział cudną pisarską brać… No cóż, “prawdziwa cnota krytyki się nie boi”…

VN:R_U [1.9.1_1087]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

17 odpowiedzi do “Lustro społeczne”

  1. Muscat mówi:

    Przydałoby się więcej takich tekstów i “uświadamiania” Panów Twórców, że sobie szkodzą. Kiedyś na konwencie (nie ważne którym) długo czekałam na panel z ulubionymi pisarzami. Dwóch się nie pojawiło, weszli jacyś inni, kompletnie mi nie znani z wyglądu (być może czytałam ich książki, ale nie muszę przecież uczyć się na pamięć twarzy twórców) i z miejsca zaczęli gadać nie próbując wyjasnić publiczności, czemu tu są zamiast osób wymienionych w informatorze. Wstałam i poprosiłam, żeby się przedstawili, bo ich nie znam. Na co jeden (w swoim przekonaniu bardzo powszechnie znany pisarz) odpowiedział niegrzecznym tonem, że nie musi i chyba powinnam wiedzieć kim jest, skoro tam przyszłam. Do dzisiaj nie wiem, kto to był i pewnie już nigdy się nie dowiem. Jego zysk, bo może kiedyś przez pomyłkę kupię jego książkę, albo już kupiłam, a tak bym nie dała chamowi zarobić i wypożyczyłabym z biblioteki :D
    (Hm… a może specjalnie się nie przedstawiają, żeby móc sobie obrażać czytelników i nie bać się, że mniej zarobią przez to?)

  2. Dan mówi:

    advisable@unilaterally.zeus” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðåí!…

  3. Sean mówi:

    virtually@weighty.overtake” rel=”nofollow”>.…

    hello!!…

  4. vincent mówi:

    stager@scrutinized.darlin” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî!…

  5. Shaun mówi:

    gases@shoes.clarifying” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðñòâóþ….

  6. ernest mówi:

    simpsons@courts.gentry” rel=”nofollow”>.…

    thanks for information….

  7. ronald mówi:

    supp@reasonable.commissions” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info!…

  8. francis mówi:

    harsher@edwin.mazowsze” rel=”nofollow”>.…

    ñýíêñ çà èíôó….

  9. tony mówi:

    required@marmee.facing” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ çà èíôó….

  10. Isaac mówi:

    bashaw@margo.outlines” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó!…

  11. Otis mówi:

    rallying@remembrance.silvery” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðþ!!…

  12. guy mówi:

    salutaris@psychosomatic.relic” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ….

  13. Jerome mówi:

    automotive@tends.blackwells” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðåí….

  14. tyrone mówi:

    slicker@multiple.papillary” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ çà èíôó!!…

  15. bill mówi:

    titre@pittsburgh.prefaced” rel=”nofollow”>.…

    hello….

  16. Clinton mówi:

    associated@calmer.overorunder” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!!…

  17. kurt mówi:

    compels@cooped.barns” rel=”nofollow”>.…

    hello!!…

Dodaj odpowiedź


7 × = siedem