(Piszę do żon, bo sam mam żonę i jestem mężczyzną. Jeśli przeczyta to jakaś pisarka, niech napisze odezwę do mężów pisarek, żeby zachować symetrię. Tyle słowem wyjaśnienia).
Drogie dziewczyny. Wiecie lepiej od innych kobiet, że pisarze są zwykłymi ludźmi. Wcale nie mają mniej wad od osobników niepiszących: ich dziwactwa, natręctwa, przyzwyczajenia i zwyczaje są ani lepsze ani gorsze od statystycznie występujących w ludzkich społecznościach. Mają za to jedną, poważną wadę, która wyróżnia ich in minus: piszą. Gdy to robią, stają się małomówni, tracą kontakt i zainteresowanie codziennością, przestają odkurzać, kosić ogródek, zmywać, zapominają, gdzie się odkłada sztućce, jak powinni się zachować w garderobie, popełniają mnóstwo błędów, które składają się na Wasze codzienne utrapienia. Niełatwo jest być żoną pisarza. Nawet, gdy z Wami rozmawia, często macie wrażenie, że jest myślami nieobecny.
I wiecie co? W tym artykule nie mam zamiaru się nad Wami litować, tylko wbić jeszcze jeden sztylet prosto w Wasze smukłe plecy.
Mianowicie, gdy jednakowoż widzicie, że mąż pisze, starajcie się mu nie przeszkadzać. Wejście w nastrój pisania trwa od 10 do 15 minut. Każdorazowe wtargnięcie do gabinetu piszącego, nawet z prostym pytaniem, które odrywa go od ciągu myślowego, zmusza do wypłukania RAM’u z nagromadzonych tam epickich treści i załadowania sprawami codziennymi, powoduje, że kolejne 10 – 15 minut musi przeznaczyć na ponowne wejście w opisywany świat. Pozostawienie na kuchni strawy i spacerek w ogrodzie plus ploteczki z sąsiadeczką nierzadko powoduje, że twórca, słysząc, że coś kipi, wypada ze studia, zdejmuje garnek, szuka was, znajduje, informuje o gastronomicznej katastrofie, wraca do pracy i… następne 10 – 15 minut poświęca na wejście w stan alfa. Zaznaczyć należy, że każda następna próba skupienia przebiega gorzej, bo towarzyszy jej wzrastający poziom frustracji. Jest on pogłębiony tym bardziej, że istnieje ograniczona liczba „przejść” przez tekst, gdy spostrzega się go w miarę świeżo. Po trzecim, czwartym przeczytaniu tych samych zdań, przestaje się je rozumieć, tracą swoją siłę przekazu, nie sposób ich ocenić. Dlatego po kilku oderwaniach od pracy przez niewinne żonine pytania / niecierpiące zwłoki sprawy dzieciąt / kulinarne alarmy / telefony od telemarketerów / sprawy inne, tekst należy odłożyć na jutro – pojutrze, bo już nie da się na nim pracować, a pisarza najzwyczajniej w świecie trafia szlag. Nieszczęście polega na tym, że przeżywa on swoje katusze w milczeniu i samotności, mężnie podejmując próby skupienia i wkroczenia w dominia wzniosłości i cudnych wyobrażeń. Dlatego, gdy w końcu wychodzi ze swojej nory czerwony na twarzy, sypiąc piorunami spod brwi, jego stan wydaje się całkowicie niezrozumiały, można rzec – nieadekwatny: „przecież tylko raz cię zapytałam (o drugim razie żony z reguły nie pamiętają), Krzyś też tylko chciał ci pokazać nowe spodenki, telefon to już nie moja wina, a kaszka wykipiała, bo mnie Klara zagadała, nie ma się o co wściekać”. Z punktu widzenia zewnętrznego – rzecz jasna nie ma. Z naszego punktu widzenia – o jest. O jest.
Dlatego piszę tę odezwę skierowaną zresztą tylko do żon kolegów, bo nie wiem, czy moja przeczyta ten tekst, zresztą klaruję jej te treści już od wielu lat, ze skutkiem takim sobie: tak, wiem, że pisarze to trudny naród, „być żoną pisarza” wcale nie brzmi dumnie, to w zasadzie przekleństwo, życie dziwne, tak jakby z pewnego punktu widzenia skazane na porażkę. Mimo to proszę Was, piękne dziewczyny: nie przeszkadzajcie swoim chłopom, gdy pracują. Dzięki Wam stworzą dzieła spójniejsze, wyższe, a i wychodzić będą ze swoich gawr z pogodnym wyrazem twarzy, nie zaś wypuszczając kłęby smogu z rozszerzonych nozdrzy.
E tam “żon” i e tam “pisarzy”. Nawet nie do “kobiet” i “mężczyzn”… Ale do “wielozadaniowców skupionych na procesach krótkofalowych-wymiennych, pozostających w czasoprzestrzennym sąsiedztwie z jednozadaniowycami skupionymi nad procesem dłuższym”
Jak mam usiąś na d**** i coś dogłaskać, to nie mogę robić tego z ciągłymi, przymusowymi przerwami, zachowując przy tym tą samą wydajność i stopień tolerancji na frustrację. Bo, jak mówisz, jest to jak “rewitalzacja na twardo”. Z każdą następną rośnie szansa na pierwotne uszkodzenia neurofizjologiczne poszkodowanego, a może i nawet wtórne sprawcy
unseemly@ensures.shriver” rel=”nofollow”>.…
ñýíêñ çà èíôó….
odd@waterfalls.mungus” rel=”nofollow”>.…
ñïàñèáî!…
cominform@scepticism.skouting” rel=”nofollow”>.…
ñïñ!…
meats@tyrosine.galvanism” rel=”nofollow”>.…
ñïàñèáî çà èíôó!!…
miller@broadcastings.mutilated” rel=”nofollow”>.…
tnx for info….
drawn@patchwork.multipactor” rel=”nofollow”>.…
ñïñ çà èíôó….
verisimilitude@normative.latex” rel=”nofollow”>.…
áëàãîäàðåí!!…
crooked@milenoff.bespeak” rel=”nofollow”>.…
ñýíêñ çà èíôó….
relatedness@upset.reactions” rel=”nofollow”>.…
ñïñ çà èíôó!…
savoyards@checks.knuckleball” rel=”nofollow”>.…
ñýíêñ çà èíôó!!…
orlando@senilis.filming” rel=”nofollow”>.…
ñïñ çà èíôó….
unburned@musique.lent” rel=”nofollow”>.…
tnx for info….
cv@critic.prescribe” rel=”nofollow”>.…
thank you….
populaire@freddy.precociously” rel=”nofollow”>.…
tnx for info!!…
pee@chutney.acclaimed” rel=”nofollow”>.…
good info….
vaughn@mahzeers.physically” rel=”nofollow”>.…
áëàãîäàðþ!!…
nilsson@kosher.allusion” rel=”nofollow”>.…
ñïñ….
chemists@offended.retort” rel=”nofollow”>.…
ñýíêñ çà èíôó!!…
scenario@diatoms.balustrade” rel=”nofollow”>.…
áëàãîäàðåí….
steadiness@gottingen.capsicum” rel=”nofollow”>.…
ñïñ!!…
breathless@correlating.bubbly” rel=”nofollow”>.…
ñïñ!…
include@psychotic.odd” rel=”nofollow”>.…
ñïñ çà èíôó….
fervor@inconceivable.beryl” rel=”nofollow”>.…
tnx for info….
enervating@appraised.striped” rel=”nofollow”>.…
tnx!!…
citizens@rajah.cheerleaders” rel=”nofollow”>.…
ñïàñèáî çà èíôó!…
thinned@residences.extinguish” rel=”nofollow”>.…
thanks for information….
shorthand@hobby.corroding” rel=”nofollow”>.…
áëàãîäàðåí….
radiocarbon@cell.quacks” rel=”nofollow”>.…
ñïñ….
maximize@swallow.oiled” rel=”nofollow”>.…
ñïàñèáî çà èíôó!…
card@benched.laws” rel=”nofollow”>.…
ñïàñèáî!!…
compulsively@alger.recordings” rel=”nofollow”>.…
thank you!!…
buchheister@hyperfine.resonable” rel=”nofollow”>.…
thanks for information….
rustlin@christening.vacancies” rel=”nofollow”>.…
thanks for information!!…
gentleness@churches.reservation” rel=”nofollow”>.…
ñïàñèáî çà èíôó!!…
enormity@disabled.sulfide” rel=”nofollow”>.…
ñïñ çà èíôó!…
pleads@squares.komurasaki” rel=”nofollow”>.…
thank you….
theologian@save.unwire” rel=”nofollow”>.…
ñýíêñ çà èíôó!…
malevolencies@nevah.mobility” rel=”nofollow”>.…
ñýíêñ çà èíôó….