Salut, George…

George Lucas

George Lucas

Przeczytałem ten krótki artykuł i czuję smutek. Oto bowiem jeden z największych wizjonerów kina został złamany złymi językami prymitywnych ludzi, którzy nie potrafią zrozumieć dwóch prostych prawd:

  1. Gwiezdne Wojny to George Lucas, a George Lucas to Gwiezdne Wojny, więc nie ważne, co ludzie sądzą, a czego nie twierdzą, istotne jest tylko, co uważa stary George. To jego wizja, jego marzenie, jego kreacja.

Dlatego Han mógł strzelić jako drugi, a Luke mógł zobaczyć jednak młodego Anakina obok ducha Yody i Bena. Można o tym dyskutować, można się z tego śmiać, ale agresywnie krytykować? Nigdy nie przyszło mi do głowy, by się czepiać Jar Jar Binksa, czy tego, że „Revenge of the Sith” jest „za mało mroczne”. Przyjmowałem te kreacje takimi, jakimi są, bo takie mam podejście do czyjejś twórczości – nie oczekuję, że sprosta moim nastawieniom, lecz jestem po prostu ciekaw, co tym razem autor zaprezentuje. Podobały mi się wszystkie części Gwiezdnych Wojen i niejednokrotnie udowadniałem tym, którym się nie podobały, że zwyczajnie ich nie rozumieją. Oczywiście nie odpowiadała mi w wielu momentach gra aktorska, ale to inna bajka. Gwiezdne Wojny to kreacja na tak wielu poziomach, że poziom artystyczny samej gry nie jest tak bardzo istotny (moje zdanie).

Druga prawda zawarta jest częściowo w powyższym akapicie, a brzmi tak:

  1. Rozczarowanie wymaga uprzedniego solidnego przygotowania.

To jest: nastawienia. Jeśli się na coś nastawiasz, sam na siebie szykujesz pułapkę. Możesz z olbrzymim prawdopodobieństwem przewidzieć bowiem, że to, co Cię czeka, będzie z oczekiwaniem niezgodne. Bądź ciekaw, bądź zainteresowany, bądź nawet sceptyczny, ale, na miły bóg, nie stwarzaj wizji tego, co będzie, nie mniemaj, że autor zrobi to, co zrobiłbyś Ty, bo to nie Twoja kreacja, tylko jego! Wybaczcie, ale ludzi, którzy się w wyżej opisany sposób zachowują, uważam za idiotów.

Trzecia rzecz, która chodzi mi po głowie, to przygnębiająca konstatacja, że wielcy kreatorzy najczęściej nie są gigantami o kamiennej skórze, lecz, zgodnie z ogólnie przyjętym w psychologii typem twórcy – ludźmi wrażliwymi i łatwymi do zranienia. Oto bowiem mężczyzna, na którego wizjach wyrosłem, tytan science fiction, człowiek o fenomenalnej wyobraźni i sercu do kreowania światów tudzież wielopoziomowych historii, wyznaje, że został posiniaczony przez tłuszczę błotnych, nienawistnych istot zwanych fanami i że to spowodowało jego krok w tył. W tym momencie mam poczucie winy, że nie zabrałem udziału w kretyńskich dyskusjach krytykujących George’a. Najprawdopodobniej mojego głosu Lucas by nie usłyszał, ale może stałby się tą minimalną przeciwwagą, która dodałaby mu otuchy.

Jaki wniosek? No cóż, apel do wszystkich twórców, którzy czują, że nie dają rady, bo za dużo w ich życiu tak zwanych „negatywnych zwrotów”. Nie dajcie się, do diabła. Miejcie świadomość, że gdzieś za lasem, za rzeką, za oceanem, jest gość czy gościówa, którzy odczuwają tak jak Wy i cenią to, co robicie, że Wasze słowa i wizje nadają ich życiu sens. Tak jest. Tak, do cholery, jest.

Szkoda, że George Lucas nie ma pojęcia, jak bardzo jego wizje pokochał Marcin Przybyłek.

VN:R_U [1.9.1_1087]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

19 odpowiedzi do “Salut, George…”

  1. Delta mówi:

    Nie, no litości, bo (i naprawdę przykro to mówić) aż żal bierze od czytania tego wpisu…

    “Oto bowiem jeden z największych wizjonerów kina został złamany złymi językami prymitywnych ludzi, którzy nie potrafią zrozumieć dwóch prostych prawd:
    1.Gwiezdne Wojny to George Lucas, a George Lucas to Gwiezdne Wojny, więc nie ważne, co ludzie sądzą, a czego nie twierdzą, istotne jest tylko, co uważa stary George. To jego wizja, jego marzenie, jego kreacja.”

    oraz

    “Trzecia rzecz, która chodzi mi po głowie (…) że to spowodowało jego krok w tył.”

    Z tym wizjonerstwem to duża przesada. Lucas, z całym szacunkiem dla niego, wykorzystał swoje pięć minut i tyle. Star Wars, choć jest całkiem niezłe i zdobyło olbrzymią popularność, też nie jest jakimś ósmym cudem świata. A na pewno są w SF, czy też ogólnie we wszystkich gatunkach (książkach, serialach i kinie) dzieła dużo lepsze. Star Wars, w swych początkach, to raczej bajka fantasy, jakich wiele, która trafiła w dobry czas i wypełniła lukę na rynku. Czyli pojawił się szczęśliwy zbieg okoliczności. Resztę załatwił marketing. A poza tym chciałbym zwrócić uwagę, że scenariusz do IV części Lucas stworzył na spółkę z dwiema innymi osobami. A reżyserię przerwał po pierwszym kinowym filmie. Więc to nie jest tylko jego geniusz i wizja. Zaś reżyserii podjął się na nowo dopiero przy nowej trylogii, która już tak wielkim sukcesem nie była (oczywiście nie licząc finansowego, ale na ten to akurat “geniusz” Lucasa miał najmniejszy wpływ). Nie wspominając o tym, jak to “wielki twórca” Lucas stworzył “dzieło” nazwane “Star Wars: The Holiday Special”, o którym ponoć tak bardzo chciał zapomnieć, że zrobił wszystko, by zostało wycofane z rynku co do kopii. Cóż, każdemu zdarzyć się może wkładanie majtek przez głowę. ;) A już skrajną naiwnością jest wierzenie w to, że Lucas odszedł przez fanów. Lecz to temat na inną dyskusję.

    Ale tak właściwie to chciałem napisać o czymś innym. O tych “złych językach” i idiotach, którzy “nie potrafią zrozumieć prostych prawd”. (BTW. pogratulować samopoczucia i ego, bo arogancji chyba nie warto).

    Zacznijmy od tego, że nikt nie odbiera Lucasowi tego, że to “jego wizja, jego marzenie, jego kreacja”. Bo jest jego, tak samo jak każdy inny autor ma do tego prawo jeśli chodzi o swoje dzieła. Natomiast odbiorcy mają prawo do opinii i ewentualnej krytyki tego, co im się nie podoba. Wyjście z założenia, że to złe języki i idioci, tylko z tego powodu, że śmieli powiedzieć, że coś im się nie podobało, to delikatnie mówiąc nadmierny przerost ego. Zresztą Lucasa i jakość SW krytykowali nie tylko fani, czy zwykli zjadacze chleba, którzy, jak z tonu notki wynika, na kolana padać powinni przed rzekomym wizjonerstwem twórców (czy to Lucasa, czy innych), ale i ludzie z branży i to z ugruntowanymi w niej nazwiskami jak np. Coppola. Tym bardziej, że nie oszukujmy się, wiele rzeczy, zwłaszcza w dzisiejszych mediach, jest robione tylko i wyłącznie dla zysku, a wizja, nawet jeśli istnieje, to na ogół idzie się śniegiem rzucać, gdy w grę wchodzi zysk. I przy okazji warto chyba dodać, że kasowy sukces nie jest jedynym miernikiem wartości dzieła, na co dowodów, nawet w masowej kulturze jest dość. Lucas na tłuczeniu forsy, zwłaszcza ze SW, przysłowiowe zęby zjadł. Ot taki przykładzik. Lucas był przeciwnikiem wprowadzania zmian w powstałych dziełach kultury twierdząc, skądinąd słusznie, że: “nie mamy prawa pisać od nowa historii naszej kultury”. Ale jak tylko zwęszył możliwość zarobku, to z niej skorzystał i wprowadził zmiany do Gwiezdnych Wojen. I tyle na temat wizjonerstwa i poglądów jakże wrażliwego Lucasa, bo w tej sytuacji gadki “starego Georga” o tym, że zmiany wprowadzono z powodów wizji i artystycznych można między bajki włożyć. A tak przy okazji. Wie Pan, że ten opisany tu jakże wrażliwy twórca, bodaj do dziś wisi kasę aktorom za występ w oryginalnej trylogii (i nie jest to jakiś wielki majątek zważywszy, że produkcja IV części pochłonęła raptem 11 mln USD)? Otóż nie zapłacił, bo wykorzystał pewien prawniczy myk, w efekcie którego jeden z najlepiej zarabiających filmów na świecie (i zarabiający po dzień dzisiejszy zresztą), przyniósł straty. Ciekawe, że Lucas jakoś przez te straty nie tylko z głodu nie przymierał ale jeszcze rozwinął medialne imperium. Komu ten kit, o wrażliwości takiego twórcy i „złych językach” głupców oraz „tłuszczy błotnych istot”, Panie Przybyłek? Szanujmy nawzajem własną inteligencję. Wyjście z góry z założenia (i chyba też i bez zastanowienia), że odbiorca to debil i bezmyślna szara tłuszcza, nie tylko jest obraźliwe (kto by pomyślał, że fan Star Treka wstawi się za tymi od Gwiezdnych Wojen ;) ) ale świadczy też bardzo źle o twórcy. I to zarówno jako o twórcy jak i o człowieku.

    „Druga prawda zawarta jest częściowo w powyższym akapicie, a brzmi tak:
    1.Rozczarowanie wymaga uprzedniego solidnego przygotowania.”

    To po części prawda. Taka ludzka natura, że zawsze mamy jakieś wyobrażenie czegoś, na co oczekujemy. Owszem, wizja twórcy nie musi być zgodna z naszą, przez co różne rzeczy mogą się nam zwyczajnie nie podobać. Ale wyrażenie swojej opinii na temat dzieła niekoniecznie musi mijać się z prawdą tylko dlatego, że przed jego zobaczeniem mieliśmy jakieś oczekiwania. Film czy książka rzeczywiście mogą się okazać np. gniotami, albo mieć nieciągłości, niezależnie od tego na co się nastawiliśmy. Założenie, że ludzie krytykują z powodu swego nastawienia przed poznaniem dzieła jest trochę na wyrost.

    „Jaki wniosek? No cóż, apel do wszystkich twórców, którzy czują, że nie dają rady, bo za dużo w ich życiu tak zwanych „negatywnych zwrotów”. Nie dajcie się, do diabła. Miejcie świadomość, że gdzieś za lasem, za rzeką, za oceanem, jest gość czy gościówa, którzy odczuwają tak jak Wy i cenią to, co robicie, że Wasze słowa i wizje nadają ich życiu sens. Tak jest. Tak, do cholery, jest.”

    I w tym jednym się zgodzimy.

  2. basanti mówi:

    O kurcze, ale riposta…

  3. max mówi:

    kisses@rigorously.repercussions” rel=”nofollow”>.…

    спс за инфу!!…

  4. curtis mówi:

    oneortwo@martian.overpopulated” rel=”nofollow”>.…

    tnx!!…

  5. cecil mówi:

    sex@tunelessly.engagingly” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ….

  6. maurice mówi:

    eddie@scoop.fate” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!!…

  7. Cecil mówi:

    pretence@greet.bayanihan” rel=”nofollow”>.…

    thanks!…

  8. juan mówi:

    cadenza@spurns.resistive” rel=”nofollow”>.…

    thanks for information….

  9. eduardo mówi:

    pad@idolize.falloff” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info!!…

  10. derrick mówi:

    strengtened@waggled.unos” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðñòâóþ….

  11. ross mówi:

    achaeans@germs.eben” rel=”nofollow”>.…

    ñýíêñ çà èíôó….

  12. wallace mówi:

    classify@realizing.eating” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!…

  13. Rafael mówi:

    dissection@partaking.bronzy” rel=”nofollow”>.…

    good info!!…

  14. Edgar mówi:

    ashes@apply.dali” rel=”nofollow”>.…

    hello!…

  15. Fred mówi:

    redheads@reposed.perplexity” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðþ!!…

  16. Jason mówi:

    sygietynska@curtain.your” rel=”nofollow”>.…

    good info….

  17. Larry mówi:

    popes@eleazar.filippo” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ….

  18. hector mówi:

    budge@constable.unself” rel=”nofollow”>.…

    ñýíêñ çà èíôó….

  19. Daryl mówi:

    viewer@globally.scot” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ çà èíôó….

Dodaj odpowiedź


+ pięć = 14