Drugi fragment powieści “Orzeł Biały 2″

Dzisiaj dwa słowa o wschodnich Orkach… :)

Rob, podobnie jak Własij, był już po przemianie i, ubrany w podartą na plecach skórzaną kurtę lotniczą tudzież pilotkę, na której połyskiwały lotnicze gogle, bawił się rewolwerem, patrząc prosto w oczy Swiercha stojącego naprzeciwko niego, nadzwyczaj rozentuzjazmowanego.

- Więc powiadasz, że chcesz latać? – spytał Rob.

- Yhynom!

- Nu, pięknie, pięknie. Jak cię zwą?

- Mikesh!

- Dziwnie.

- Yhy!

- A powiedz, kumatyś?

- Yhy, pewnie!

- Haraszo – rzekł Rob i wyciągnął ze skrzyni ciężki nabój przeznaczony do działek Iliuszyna drugiego.

Wysunął łapę przed siebie, trzymając w palcach nabój. Poziomo.

- Tak skaży, maładiec. Co to jest?

- Yyy, nabojka.

- Da, nabojka. A nabój ten jest ustawiony poziomo czy pionowo?

Tu rozentuzjazmowany Engels nie bardzo wiedział, co odpowiedzieć. Zaczął przestępować z nogi na nogę i pocierać łapy.

- Yyy…

- Nu gadaj, maładiec – zachęcił Rob.

- Yyy… że jak? Bo zapomniałem…

- Poziomo czy pionowo? – powtórzył cierpliwie Rajszczak.

- Yyy… Zionowo.

Rob chrząknął, ale zachował cierpliwość.

- Czyli jak, kochanienkij?

- Zionowo.

- Pionowo znaczy?

- Yyy – ork popatrzył na pilota szukając w jego oczach podpowiedzi, ale wzrok Roba był nieodgadniony. – No tak, tak.

- Pionowo? Pewny jesteś?

- Ghm, da, pewny – oświadczył Mikesh.

- Haraszo…

Rob wycelował w orka rewolwer i odciągnął kurek.

- Spierdalaj, maładiec, bo nie zdzierżę. Brak ci inteligencji, by latać.

- Yyy…

- Której sylaby nie panimajesz w słowie „spierdalaj”?

- Yyy…

Rob wypalił w ziemię, tuż przy szerokich stopach orka, odrywając od gruntu twarde drzazgi betonu. Wtedy adept sztuki latania zrozumiał jego intencje i zaczął się pospiesznie oddalać.

- Następny! – wrzasnął Rob

VN:R_U [1.9.1_1087]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Dodaj odpowiedź


9 + jeden =