Czwarty fragment powieści “Orzeł Biały 2″

Tym razem coś… słodkiego :)

Wieczorem pokuśtykali do Bociana. Zanim tam doszli, odwiedzili (obowiązkowo) Jolę Tkaczyk i jej pączki, przyjęli do wiadomości, że „Pan Godryk” wciąż nie wrócił, poznali z Jolą Kubalę, Grabonia, Siekierzyńskiego i Podgórską, zanotowali, że pani porucznik ze zwierzęcą łapczywością pożarła cztery pączki (o jednego więcej niż Samul), wyborowy maśli się sowimi oczami do uroczej kelnereczki, a Kubala bezczelnie pyta, czy nie ma czegoś z czekoladą, jakby nie wiedział, że to towar stuprocentowo deficytowy.

- Pojebało cię? – spytał szeptem, acz uprzejmie, Mardok, przysuwając się do Mariusza.

Ten spojrzał na adiutanta jasnymi oczami, jakby nie rozumiejąc pytania:

- Ale przecież wyroby czekoladopodobne są całkiem całkiem.

- To pytaj o czekoladopodobne, a nie czekoladę. Zobacz, jak się zarumieniła.

- A, sory. Czekoladopodobne są?

Kelnerka przekazała tacę nieco zdezorientowanemu Siekierzyńskiemu, tym bardziej skołowanemu, że dziewczyna słodko i niedwuznacznie się do niego uśmiechnęła, i zniknęła w cukierni.

- I się obraziła – skwitował Flaszka.

Ale nie, za chwilę wyszła z papierowym talerzykiem obciążonym murzynkiem.

- Proszę, sierżancie. – powiedziała podając mu słodycz.

- Zapłacę – odparł Kubala przyjmując poczęstunek i sięgając do kieszeni.

- Ależ nie – powiedziała Tkaczyk.

- Ależ tak – uparł się sierżant, wyciągając banknoty.

- Nie, nie – pokręciła głową kelnerka.

- Mogę go pierdolnąć? – spytał Mardok Orłowskiego, ale ten był tak zafascynowany panią porucznik pożerającą piątego pączka, że niczego nie widział i niczego nie słyszał. Powiedział tylko zdławionym głosem:

- No, kurwa, Gollum…

Tymczasem do Anny Podgórskiej podsunęła się Zdzira i z nieukrywaną zazdrością zlustrowała jej szczupłe ciało.

- Gdzie ty to wszystko mieścisz? – spytała szeptem.

- Co? – odparła motocyklistka, zbyt skoncentrowana na jedzeniu, by zrozumieć, co się do niej mówi.

- No… metabolizm…

- A, no muszę jeść, muszę, bo jak się czuję nienajedzona, to jestem słaba…

- Aha – odparła Frenkiel rozumiejąc, że akt żucia odbiera pani porucznik zdolność logicznego myślenia.

VN:R_U [1.9.1_1087]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Dodaj odpowiedź


− jeden = 5