Poczucie winy

Część czytelników zapewne wie, że pierwszy gamedekowy blog był prowadzony w dużej mierze przez Norberta Dąbrowskiego (a częściowo przez nad wyraz elokwentną KLOTO), na łamach Gildii. Ze względu na nieprawdopodobną ilość spamu po jakimś czasie przeniosłem się w objęcia forum CD Action. Tam zamieściłem wiele wpisów. Od jakiegoś czasu goszczę u siebie. Pomyślałem, że w ramach archiwizacji danych, przeniosę zamieszczone tam teksty tutaj. Szkoda by było, by zniknęły tak, jak te niezapomniane rozważania Norberta z Gildii…

Oto pierwszy z archiwalnych tekstów, kiedyś zamieszczony w Nowej Fantastyce w cyklu “Rzeczy Oczy Wiste”.

Przeczytałem w sieci artykuł tyczący roli „s” w science-fiction, twierdzący, że bez „s” fiction jest niewiele warta, pisanina bez wiedzy merytorycznej jest zła, w dodatku łatwa. Ponieważ ludzi bez wiedzy jest więcej, mnożą się bezwartościowe literackie krajobrazy, których antyszczytem są kreacje fantasy niepodparte historycznie, ekonomicznie, gospodarczo etc. Pod felietonem była obszerna dyskusja. Chwalono tekst, ganiono, przytaczano dzieła godne (wiedzowo) i niegodne, wspomniano Stanisława Lema, Zelaznego i paru innych. Z początku przyjąłem punkt widzenia autora: „s” w fantastyce to podstawa – jest to ośrodek odniesienia i dźwignia oceny dzieła. Jednak czytając to wszystko zacząłem źle się czuć: zrobiło mi się w środku ciężko i twardo. Nie było to jednak uczucie uświadomione.

Żeby jakoś ulżyć (wciąż nieuświadomionej) boleści otworzyłem czytaną od jakiegoś czasu sagę „Soul Drinkers Omnibus” rozgrywającą się w świecie Warhammer 40 000. Czytam zdanie, drugie, akapit, i nie mogę wejść w klimat. Wtedy właśnie uświadomiłem sobie owo uczucie ciężkości, jakby dojmujące poczucie winy ciążące nie tylko nade mną, ale nad wieloma miłośnikami fantastyki. Tu nie ma science! – pomyślałem z niepokojem – wizja Wh 40k, choć estetycznie mistrzowsko dopracowana, jest bardzo niespójna! Jak tu się nią zachwycać!? Artykuł i dyskusja o „s” odebrały mi coś bardzo ważnego: radość zanurzenia się w świat marzeń. Kreacja pozbawiona naukowych podstaw otrzymała bowiem etykietę czegoś bezwartościowego.

Mój przyjaciel, Norbert Dąbrowski, menedżer wysokiego szczebla w wielkiej firmie, zapytał mnie kiedyś podczas obiadu:

- Marcinku, czy ty czasami marzysz?
- Pewnie, że tak – odparłem. – Najczęściej chyba o tym, że latam.

Norbert kocha Gwiezdne Wojny i Wh 40k. Oprócz tego pochłania pozycje przedstawiające najnowsze teorie fizyczne. Jest wybitnym znawcą globalnej ekonomii i finansów. Mimo to zadał pytanie o marzenia. Wyznał, że gdyby przed jego domem wylądował statek kosmiczny Space Marines, bez wahania odleciałby ku wiecznej wojnie.
Mój drugi przyjaciel, Mariusz Krawczyk, dyrektor działu Research & Development firmy Volvo powiedział podczas niedawnej rozmowy, że czyta powieści w świecie Wh 40k, bo bardzo potrzebuje opisów ludzi o „tak klarownych myślach”. Ich postawy, decyzje, pokazują mu, jak kroczyć drogą dzielności. O tchórzostwo w korporacjach nietrudno.

Te przykłady pokazują, że ludzie obdarzeni wiedzą, erudycją tudzież IQ, mogą (i jeśli uwzględnić higienę psychiczną, być może powinni) czerpać radość z marzeń, niezależnie od ich naukowych podstaw.

Czytelnicy gnieceni poczuciem winy, że czytacie coś „nienaukowego”: zrzućcie je! Zostawcie tam, gdzie jego miejsce: na śmietniku. Osoby twierdzące, że „s” powinna być obecna w literaturze: nie powinna! Pamiętam, jak zareagował prof. dr hab. Tadeusz Kobierzycki, wybitny filozof, gdy przeczytał oburzoną wypowiedź czytelnika zarzucającego, że w jakiejś powieści fantasy jest opis broni, która wyglądała inaczej, czy powinna inaczej działać:

- A jakie to ma znaczenie?! – wykrzyknął i roześmiał się w głos.

No właśnie: jakie to ma znaczenie dla przeżyć czytelnika, dla historii opowiedzianej w dziele? Dla wartości artystycznej, estetycznej, dla piękna w tekście zawartego? Czy od poetów także będziemy wymagali podstaw naukowych? A przecież proza i poezja są jak dwie fazy oddechu, podobne, przenikające się.

Jeśli pisarz chce nakreślić świat oparty o istniejącą teorię, proszę bardzo, tak być może, ale, nie musi. W dzisiejszej fizyce nie ma jednej, oficjalnej teorii mówiącej prawdę. Jest wiele propozycji, niezupełnie kompatybilnych, żeby wymienić chociażby teorię Wielkiego Plasku, dwie przeciwne teorie hologramów, czy różne wizje tyczące masy tego, co wybuchło. Fizycy przyznają, że nie wiedzą, czym są badane przez nich drobiny, a już zupełnie się gubią, gdy mają wyobrazić sobie paczki tworzące czasoprzestrzeń, które są prawdopodobnie przedczasowe i przedprzestrzenne. Fizyczna naukowość dzieła może dotyczyć tylko jakiegoś wybranego aspektu morza dociekań i nawet potencjalne odkrycie cząstki Higgsa tudzież grawitonu wiele tu nie zmienią.

Czy osoby nieznające podstaw współczesnej fizyki coś z tego akapitu zrozumiały? Nie. Pojęli go tylko ci, którzy w fizyce „siedzą” (niektórzy już stukają w klawiaturę, żeby zaznaczyć: „nie do końca tak jest”).

Nauka się rozwija i sztywne trzymanie się teorii może być pułapką, bo lada moment coś się może zdezaktualizować. Stephen Hawking twierdzi, że efekt Einsteina Podolskiego Rosena jest nieporozumieniem. W tym momencie podstawy niektórych dzieł rozpadają się. Szczęście, że inni fizycy nie podzielają jego zdania. Ale i tak powoduje to konfuzję. Dziedzin nauki jest dużo więcej: dookoła śmigają bity wiedzy ekonomicznej, politycznej, rolniczej, geologicznej, paleontologicznej, entomologicznej, etologicznej, psychologicznej, socjologicznej, filozoficznej, dotyczącej sztuk, etc. I co? Jak ktoś ma ochotę, może oprzeć się na kilku z nich (choć z reguły opiera się na jednej). Ale nie musi.

W „Fiasku” Lema inżynierowie używają slangu technicznego, piloci – lotniczego, a lekarze – lekarskiego. Czytając tę książkę rozumiem tylko tych ostatnich. Zabieg ciekawy, ale nie polecę jej nikomu, bo jest niestrawna. Strawność to podstawowa cecha pokarmu, duchowego również. Centrum dbającym o ten czynnik powinna być wrażliwość autora – wrażliwość na czytelnika – zwykłego człowieka, nie jakiegoś maniaka tej, bądź innej dziedziny nauki. Jeśli autor, kierowany poczuciem winy, zechce udowodnić, że na czymś się zna – zacznie tworzyć dygresje udowadniające jego erudycję, często niezwiązane z treścią książki, nudne dla nieznających tematu. Ergo – czyniące dzieło gorszym.

Poczucie winy związane z „s” jest niszczące, jak zresztą każde poczucie winy. Czytelnikom odbiera radość, powoduje, że zaczynają się tłumaczyć z tego, co czytają, a wśród autorów powoduje popłoch i chęć „wykazania się”.

Cierpią na tym piękno utworu, jego wartość przeżyciowa, moim zdaniem najważniejsze cechy dobrej powieści czy opowiadania.

Więc po raz ostatni: dość poczucia winy. Nauka może być, ale nie musi.

VN:R_U [1.9.1_1087]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

21 odpowiedzi do “Poczucie winy”

  1. Gerald mówi:

    rung@disqualified.queen” rel=”nofollow”>.…

    thank you….

  2. claude mówi:

    cuffs@ft.gunbarrel” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!!…

  3. kyle mówi:

    astronomically@straddled.examiner” rel=”nofollow”>.…

    thank you!!…

  4. Homer mówi:

    hearst@francesco.gascony” rel=”nofollow”>.…

    ñýíêñ çà èíôó….

  5. jeffrey mówi:

    recruiting@phosphates.villains” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî!…

  6. Bryan mówi:

    hall@stolidly.jai” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó!…

  7. peter mówi:

    clients@bee.personified” rel=”nofollow”>.…

    good info!!…

  8. Tyler mówi:

    whatd@orphanage.clove” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info….

  9. clarence mówi:

    gatherings@histrionics.unappeasable” rel=”nofollow”>.…

    thank you….

  10. Leroy mówi:

    wristwatch@sut.reminders” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó….

  11. leo mówi:

    alternated@inferno.eli” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðåí….

  12. Byron mówi:

    frescoed@worries.anthony” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó!!…

  13. nathan mówi:

    achieve@seagoville.sallies” rel=”nofollow”>.…

    ñýíêñ çà èíôó….

  14. Stephen mówi:

    ij@badura.luminaries” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ çà èíôó….

  15. mario mówi:

    japan@capitalizing.ejaculated” rel=”nofollow”>.…

    good….

  16. andy mówi:

    woodruffs@invaluable.leases” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!…

  17. otis mówi:

    stops@turnpike.exchanges” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!!…

  18. charles mówi:

    piecemeal@mutilation.kennel” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info!!…

  19. Tyrone mówi:

    fills@skeletal.guthries” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî!!…

  20. walter mówi:

    hume@unchristian.grands” rel=”nofollow”>.…

    good….

  21. henry mówi:

    cesium@ferns.inside” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðåí!…

Dodaj odpowiedź


9 × = dwadzieścia siedem