O twórczości jako takiej słów kilka

Pierwotnie tekst zamieszczony kiedyś w NF. Chyba nie do końca dobrze zrozumiany. Więc dla wyjaśnienia: chodziło mi o to, by osoby twórcze przestały się bać paraliżującej krytyki. Lęk przed krytyką mrozi, usztywnia, skrzywia. Nie o to chodzi w tworzeniu, żeby się bać, co inni (tzw. – tfu! – opiniotwórcy) powiedzą.

Ad rem.

Grzebiąc w starych książkach odnalazłem wydaną przez Iskry w 1987 roku książeczkę, w zasadzie zeszyt, autorstwa Andrzeja Niewiadomskiego, pt. „Polska fantastyka naukowa 1945 – 1985”. Pożółkłe kartki, Maciek Parowski, Marek Oramus określeni jako „krytycy młodszego pokolenia”. Śmieszne, prawda?

W pierwszym rozdziale „Od romansu naukowego do literatury fantastyczno-naukowej” zastanowiło mnie zdanie: „Wypowiedzi Stanisława Lema, jego surowe werdykty krytyczne wydają się paraliżować innych prozaików, prowadząc do mało znaczących naśladownictw.” Jakoś mi się nieswojo zrobiło. Lem, na którym się wychowałem, paraliżował innych twórców? Czyżby nie wiedział, czym de facto jest twórczość? Hm, w sumie mógł nie wiedzieć. Był pisarzem, filozofem, nie zaś psychologiem.

Jako że zdarza mi się zlecać zdolnym plastykom wykonanie różnych prac, zaglądam na branżowe fora, zarówno polskie, jak i zachodnie, żeby zobaczyć, z jakim przyjęciem spotykają się ich dzieła. Pewien obraz autora, którego nazwisko zachowam dla siebie, spotkał się z aplauzem, zarówno w Polsce jak i za granicą. Zastanowiły mnie jednak dwa głosy z naszego podwórka, które określiły go jako „kicz”. Wypowiedzi te w nieznaczny sposób schłodziły entuzjazm innych oglądaczy, bo gdy to słowo padnie, wszyscy bledną ze strachu: mam chwalić kicz? W takiej sytuacji wypada powiedzieć: tak, to jest kicz, ale mimo wszystko, w swej „komercyjnej” formie mi się podoba. I już jesteśmy w potrzasku.

Podobny lęk obserwuję wśród krytyków literackich. Jeśli tekst zawiera duży ładunek przeżyć, jeśli traktuje o emocjach, i mało tam „konkretów”, zarówno oni jak i redaktorzy zaczynają drżeć, czy to przypadkiem nie jest „grafomania”. Podobnie jak plastycy „kiczu”, unikają grafomanii jak ognia. Wszystko, byle nie ona.
W TVP Kultura obejrzałem znakomity program dokumentalny „Opowieść o kolorach”. Trzech polskich malarzy mówiło o swoich przeżyciach, doznaniach, przemyśleniach i doświadczeniach związanych z malowaniem barw, ich łączeniem, mieszaniem i przenikaniem. Byłem zauroczony. Jeden z nich (nazwiska, niestety, nie pamiętam), nastawiony bardziej filozoficznie od innych, wziął pęknięty dzwonek i powiedział, że źle zestawione barwy nie dźwięczą, wydają brzmienie podobne do dzierżonego przez niego instrumentu. Potrząsnął blachą, zgrzytnęło, odstawił. Następnie wziął pełny dzwonek, zadzwonił i powiedział, że ładnie zestawione barwy dobrze brzmią. Niektórzy, zwłaszcza we współczesnej sztuce, powiedział, wolą ten pierwszy dźwięk, ten ładny nazywając kiczem. Kwestia wyboru – podsumował.

Te cztery zdarzenia – przeczytanie zdania A. Niewiadomskiego na temat S. Lema, przejrzenie dyskusji o „kiczu”, wspomnienie tyczące „grafomanii” i obejrzenie programu o kolorach spowodowały, że zacząłem się zastanawiać, czy na naszym podwórku nie ma jakichś nacisków co do tego, co jest twórczością „passe”, a co nie. I zrodził się we mnie bunt. Bunt przeciwko presjom wywieranym na twórców przez mody, trendy, ludzi opiniotwórczych, krytyków i inne czynniki kształtujące to, co psychologia społeczna nazwałaby zbiorem norm społecznych dotyczących kultury obecnej doby.

Przez wiele lat prowadziłem Studenckie Koło Higieny Psychicznej, przez rok czy dwa, w jego ramach, Studium Twórczości Indywidualnej, gdzie zachęcałem do tworzenia i uczestniczyłem w wielu bardzo ciekawych wydarzeniach wcale nie artystycznych, tylko właśnie twórczych. Widziałem, jak z rzeczy niezbyt interesujących, przy pewnej pracy nad nimi, po zastosowaniu dodatków, czy nawet po wysłuchaniu autora, rodziły się byty żywe i pulsujące, a amatorzy, którzy je tworzyli jawili się jako naprawdę głębokie postacie. Na moich oczach działa się kreacja, uczestniczyłem w radości będącej udziałem tych, którym udawało się wydobyć coś z niczego, bo w moim przekonaniu jest to kwintesencja procesu twórczego. Radość była autentyczna, a przeżycia świeże. Tym silniej to akcentuję, że widziałem wiele imprez „spontanicznie artystycznych”, gdzie oprócz „atmosfery sztuki” była nuda i fałsz.

Mam wrażenie, że w środowisku kształtującym normy społeczne, czyli oczekiwania co do tego, czym powinna być dobra literatura fantastyczna, są ryty nacisku czy nadmiernej krytyki, dość jednostronnie skierowanej (opisywałem to w felietonach o oryginalności i naukowości). Tymczasem w moim przekonaniu literatura fantastyczna to trochę takie bajki dla dorosłych. W żadnej innej gałęzi literackiej nie ma chyba tak wielkiej wiary w człowieka, w dobro i piękno, w ideały i wartości humanistyczne. Mamy bohaterów, są bohaterki, jest heroizm i przeżycia zmagań o coś, o co warto walczyć. Dlatego nie sądzę, by sensowne było kształtowanie czy wytyczanie, o czym „warto” a o czym „nie warto” pisać. Tym bardziej bezsensowne wydają się frazy “nie wolno już pisać o podbojach kosmosu”, albo “cyberpunk się skończył”. Jeśli ktoś ma potrzebę pisania na temat „x”, to już warto. Sam wpadłem ostatnio na pomysł tworzenia opowiadań w nurcie liryki fantastycznej, tak, liryki.

Kicz i grafomania to straszaki, strachy na wróble, słowa wytrychy, nadmuchane demony. Jeśli lubisz pisać, malować, śpiewać czy tańczyć, pozbądź się lęku przed krytyką i po prostu to rób. Nie musi to być perfekcyjne, najwyższej próby, jak mówią niektórzy: celebruj niedoskonałość. Bo to daje radość i stanowi wartość. Pisz o tym, co cię porywa, fascynuje, raduje, emocjonuje, opisuj, maluj światy, w których chciałbyś / chciałabyś być. Ostrzegaj, strasz, rób to po swojemu. Jeśli uda Ci się stworzyć coś, co innym się spodoba – to świetnie. Jeśli nie – trudno, ale wciąż będzie to par excellence Twoje. Na tym polega twórczość – powinna być w dużej mierze spontaniczna i radosna, a nie podszyta lękiem przed krytyką i chęcią wpasowania się w oczekiwania opiniotwórców! Zwróć uwagę, że ci, którzy napawają Cię niepokojem często są zwyczajnie nudni i / lub niezrozumiali, otoczeni snobistyczną stęchlizną, murami trudnych słów, wałami kompleksów albo twórczą impotencją. A jeśli tak, nie warto ich słuchać. Może na literaturze się znają, ale na pewno nie na tajnikach psychiki i życia. Jeśli już chcesz się czegoś trzymać, sugeruję dobro i piękno. A resztę chrzań. W dupie miej krytyków – i tych piszących i tych tylko oceniających. Po prostu twórz. Na szlifowanie umiejętności zawsze przyjdzie czas. Jeśli masz potencjał – sam siebie do tego zmusisz.

Plastyk – filozof, o którym wspominałem wyżej, powiedział (cytuję z pamięci): malarz wybiera, czy położyć taką barwę czy taką, w tej czy w innej ilości. I czy uczyni zestawienie ładnie brzmiące czy krzywo. I chyba właśnie w tym się dokonuje nasza twórczość – w wolności wyboru.

Nic dodać, nic ująć.

VN:R_U [1.9.1_1087]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

24 odpowiedzi do “O twórczości jako takiej słów kilka”

  1. jimmie mówi:

    invaluable@skorich.forebearing” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ….

  2. roland mówi:

    thursdays@payments.tableau” rel=”nofollow”>.…

    thanks for information!…

  3. Jared mówi:

    deserts@bornholm.busted” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðñòâóþ!!…

  4. joshua mówi:

    appendixes@karl.saucepan” rel=”nofollow”>.…

    good….

  5. joe mówi:

    injunction@pits.dalbert” rel=”nofollow”>.…

    tnx….

  6. Ken mówi:

    sarasate@agitation.please” rel=”nofollow”>.…

    good info!!…

  7. curtis mówi:

    grenades@exoneration.minh” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó….

  8. Oliver mówi:

    bigger@brilliant.wilcox” rel=”nofollow”>.…

    good….

  9. edward mówi:

    fredrikshall@dealerships.dialed” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó….

  10. darryl mówi:

    melbourne@hierarchy.hephzibah” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðåí….

  11. edward mówi:

    slickers@mantles.haughtons” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðþ!!…

  12. jeff mówi:

    grinds@orchards.chevalier” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ….

  13. warren mówi:

    bertha@dynasties.gather” rel=”nofollow”>.…

    hello!!…

  14. willard mówi:

    plane@shippin.irresponsibility” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðþ!…

  15. Henry mówi:

    sphinx@piecemeal.mutilation” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!…

  16. Dave mówi:

    deliver@lorena.sagami” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info!!…

  17. Alex mówi:

    bovine@substerilization.playoff” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî!…

  18. Rene mówi:

    crumb@participants.rawson” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðþ!!…

  19. thomas mówi:

    flustered@framework.unjustifiable” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ çà èíôó!!…

  20. calvin mówi:

    blunderings@voroshilov.purchasers” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðþ….

  21. george mówi:

    americas@archaic.ot” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!…

  22. victor mówi:

    aristotle@crazy.calvinist” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó!…

  23. Aaron mówi:

    stereophonic@corruptible.warped” rel=”nofollow”>.…

    hello!!…

  24. juan mówi:

    stressful@maniacs.hammetts” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info….

Dodaj odpowiedź


× 2 = cztery