Odezwa szaleńca

Wczoraj oglądałem program “Uwaga” w TVN. Reportaż o Mateuszu Janickim, głodującym nastolatku, spowodował, że trafił mnie szlag. Poniższy tekst jest pisany w wielkim gniewie, nie braknie w nim wulgaryzmów. Sam nie jestem pewien, czy rozumiem jego wydźwięk. Jednak czuję, że powinienem go opublikować. Osoby wrażliwsze niech czują się ostrzeżone.

***

Ja, Marcin Przybyłek, codziennie, bez żadnego wyjątku, myślę o przetrwaniu. W jakiej cholernej rzeczywistości żyjemy, że przyzwyczailiśmy się do lęku związanego z codzienną finansową egzystencją? Na co się zgodziliśmy?

Nie, nie zarabiam mało. Robię szkolenia, dobre i drogie. Ale nigdy nie mam gwarancji, że klient się nie rozmyśli, że władze w firmie się nie zmienią, że koniunktura się nie zakrztusi. Mam w swojej karierze utratę naprawdę dużych partnerów w biznesie, tylko z powodu zmian personalnych np. w dziale HR.

Państwo wysysa ze mnie co miesiąc ZUS (prawie 1 000 zł, z którego będę miał emeryturę akurat na opłacenie stacjonarnego telefonu), rachunki więcej niż drugie tyle, za ogrzewanie płacę rocznie od 6 do 8 tys. złotych dzięki cudownej polityce paliwowej naszego kraju, która powoduje, że gdy cena baryłki ropy rośnie, to olej opałowy też drożeje, a gdy cena baryłki ropy spada, olej opałowy dla kontrastu staje się jeszcze bardziej cenny. Państwowa mafia zabiera mi 20% tego, co zarobię a pozostałe bóg wie ile w cenach tego, za co jeszcze płacę.

Nigdy nie jest tak, że człowiek czuje się bezpieczny, bo nawet gdy trochę zaoszczędzi, ma świadomość galopującej inflacji i spadku wartości tego, co ma. Nawet jak ziemię kupi, boi się, że ktoś wybuduje jakąś szklarnię w pobliżu albo ulicę poprowadzi i działka zamieni się z inwestycji w śmietnik.

„Tylko bogaty może powiedzieć, że pieniądze nie dają szczęścia. Mnie pieniądze by wystarczyły, a dalej sobie jakoś poradzę”, powiedział głodujący nastolatek, Mateusz Janicki, w TVN „Uwaga”. Kurwa, kurwa, kurwa mać. Gdzie my żyjemy?

Dlaczego zgodziliśmy się na wszechobecne reklamowe, medialne, polityczne kłamstwo? Dlaczego zgodziliśmy się na toksyny w jedzeniu i piciu, na niewolnictwo ekonomiczne? Czy wolny człowiek nie powinien powiedzieć wreszcie, że pierdoli całe to państwo, cały ten system, że przechodzi na samowładztwo i na barter, który wreszcie wyzwoli go z totalitaryzmu monetarnego?

Ja, Marcin Przybyłek, codziennie czuję lęk przed przyszłością, przed inflacją, przed koniunkturą, przed zmianą, która nie będzie generowana przeze mnie, lecz przez spekulantów „pracujących” w giełdowych świątyniach, przez skurwysynów, którzy nic nie robią, a zarabiają jakimś cudem miliony, a jak im się zachce, zrobią „kryzys”, albo inną wojnę i nabijają kabzę jeszcze bardziej.

Ja, Marcin Przybyłek, wołam: wyzwólmy się z przemocy pieniądza, pieprzmy banki, ubezpieczenia, przepisy i regulaminy, jesteśmy ludźmi! Wolnymi ludźmi! Istotami sprawczymi! Przestańmy uganiać się za forsą, zacznijmy żyć po swojemu! Kto, kto z Was może powiedzieć, że żyje PO SWOJEMU? Wszyscy jesteśmy upierdoleni w systemy, których wcale nie chcemy: chodzimy do pracy, wracamy z pracy, robimy zakupy, spieszymy się z obiadem, zasypiamy zmęczeni, udupieni, zniewoleni. Zniewoleni. I wcale nie uważamy tego za dziwne, bo jesteśmy PRZYZWYCZAJENI.

Gdzie leżenie w hamaku? Gdzie słuchanie wiatru? Gdzie spacery w słońcu?

W dupie. W dupie. W dupie.

Nikt już nie pyta: „czy żyjesz PO SWOJEMU?”. Każdy uważa za normalne, że PO SWOJEMU mogą żyć tylko najbogatsi, ci których na to stać. To zupełnie jakby jakiś programista napisał grę komputerową, w której trzeba zdobywać kolorowe odznaki, pierdolone ordery, których dopiero wielka pula pozwoli odblokować użycie jakiegoś cholernego gadżetu. I raptem wszyscy zaczynają w grę grać tylko po to by ordery zbierać, żeby odblokować gadżet. Tym gadżetem nie jest nic innego jak tylko idea życia PO SWOJEMU, idea kształtowania swojego życia według własnego uznania. Ale pogodziliśmy się z tym, że przedtem trzeba mieć dużo orderów. Dużo pieniędzy.

Ja, Marcin Przybyłek, mówię, że to KŁAMSTWO. Zapomnieliśmy, ktoś nam przy tym pomógł, zapomnieliśmy, że człowiek może żyć po swojemu bez pieniędzy, bez zniewolenia, bez całego tego cholernego systemu.

Ten system JEST NAM NIEPOTRZEBNY. To my jesteśmy potrzebni systemowi. My bez systemu przetrwamy. System bez nas – nie.

To znaczy, że jesteśmy silniejsi i dlatego non stop nas się ogłupia i zniechęca tych, którzy zadają niewygodne pytania.

Czas najwyższy się obudzić.

Czas najwyższy.

VN:R_U [1.9.1_1087]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

7 odpowiedzi do “Odezwa szaleńca”

  1. Studnia mówi:

    Jeśli w jakikolwiek Ci to pomoże, po obejrzeniu tego samego programu, moje odczucia były bardzo podobne. A na pewno równie intensywne…

  2. Ator mówi:

    Ha ha słuchaj chcesz jebać system ?? Jesteś w stanie przetrwać bez sstemu ? Ja wiem że ludzieby to potrafili ale szczeze zrezygnujesz ze wszystkich wygod jakie daje nam ten znienawidzony system ? Jeśli tak to gdzie masz problem spieprzaj do lasu zdobywaj sam zywność a wtedy będziesz miał to czego chcesz ;]. Kupe wolnego czasu. No dobra może nie aż tak dużo no bo skoro olałeś system to musisz sam zdobyć wodę no i wypadało by znaleść coś do jedzenia poza tym nie masz ogrzewania więc trzeba by zdobyć drewno na ognisko itd itp. Na jedno wychodzi koleżko człowiek jest stworzony do życia na łańcuchu czy nam się to podoba czy nie ;D
    Chociaż gdyby znalazła się odpowiednio duża grupa ludzi która miała by ludzi odpowiedzialnych za :leczenie, zdobywanie pożywienia zdobywanie wody zdobywanie drewna itd i wszyscy chcieli by się dzielić swoją pracą z innymi w zamian za ich prace to mogło by coś z tego wyjść .

    Ale to też nie rozwiązanie bo nie zniszczył byś systemu tylko go zrestartował ;D w miare powiekszania się tejże grupy ludzi trzeba by powiększać wpływy i zależności między ludzmi w tejże grupie a więc stworzył by się system ;D po kilku latach organizacja tego wszystkiego była by na tyle trudna że trzeba by było wprowadzić system monetarny a potem to już cała reszta ;D ubezpieczenia założenie dużych fabryk itd itp i powrót do dnia dzisiejszego.

    Dobra wiem że mój tekst jest nieskładny i peewnie w wielu miejscach bez sensowny ale podsumóje go prostym wnioskiem
    Ostatni raz gdy człowiek radził sobie bez systemu był w czasach gdy nie mieliśmy jeszcze języka mieszkaliśmy w jaskiniach i jedliśmy surowe mięso.
    Więc jeśli nie jesteś gotowy do powrotu do jaskini albo na drzewo nie gadaj głupot o niszczeniu systemu ;D Pozdrawiam– niewiolnik systemu Ator

  3. ma-ruda mówi:

    rację masz w wielu miejscach, ale niestety życie poza systemem ma swoje wady, wcale niemało. przede wszystkim, jest dla ludzi inteligentnych, ogarniętych, którzy rozumieją o co chodzi. a z wielu powodów takich ludzi jest mało. w tym momencie życie poza systemem oznacza również życie poza społeczeństwem, poza tą fascynującą i denerwującą masą.

    pewnie że nikomu się system nie podoba, ale problem jest taki, że jak do tej pory nie wymyśliliśmy nic lepszego :)

    mnie też szlag trafia, kiedy słyszę że nasz “prorodzinny” rząd podnosi VAT na artykuły niemowlęce i dziecięce z 8% do 23%. mamy najszybciej starzejące się społeczeństwo w europie, a teraz posiadanie dziecka będzie kosztować jeszcze więcej, dziecko stanie się kolejnym luksusem, na który można będzie sobie pozwolić dopiero po zdobyciu odpowiedniej liczby żetonów. aborcja nielegalna, antykoncepcja droga… i bądź tu człowieku mądry.

    ale damy sobie radę. nie takie rzeczy ludzki gatunek przetrwał, damy sobie radę.

    a ja lubię czasem usiąść w fotelu z papierosem i kawą, patrzeć za okno i czekać, aż to wszystko pierdolnie, aż się załamie pod własnym ciężarem. i czekam z niecierpliwością, bo naprawdę będzie śmiesznie. a ja lubię się pośmiać :)

    do zobaczenia na Pyrkonie!

  4. niebzdet mówi:

    System jest wszędzie, ale nigdzie tak zły jak w Polsce. W większości krajów rozwinietych, urzędnik, polityk, nauczyciel, lekarz jest w służbie społeczeństwa. A u nas to fucha do zrobienia kasy. Czas to zmienić! Dlatego popieram Palikota, to jedyny poseł, który nie brał diety poselskiej. To jedyny poseł, który dobrowolnie oddał legitymację poselską na znak protestu istniejącemu systemowi. I za własne pieniądze / już wydał 2 mln. swoich pieniedzy/, na tworzenie nowych struktur, nowej partii z nowymi twarzami i nowymi wartościami.

  5. ikari mówi:

    Tak, największy problem z systemem – jak i z kilkoma wiodącymi religiami, bawi mnie to niespodziewanie nasuwające się podobieństwo – to to, że nie przewidziano w nim opcji wyjścia.

    Też tonę w gównie po uszy (także dlatego na Pyrkonie mnie nie będzie, chociaż bardzo chciałem) i miewam już palpitacje czując na karku oddech Systemu. Albo raczej świst sznurków naciąganej gilotyny.

    System jednak nie przewiduje opcji, by się wypisać. Tych, którzy próbują, znajduje i ściga (eliminuje, na dobrą sprawę). Wyewoluował skurczybyk, wykształcił pieprzone zaawansowane mechanizmy obronne.

  6. Protsi mówi:

    Bardzo, kurwa, słuszny ładunek! Popieram!

    To, w czym żyjemy, jest już tak nieprzejrzyste, że szkoda gadać.

    Mnie nie tyle wkurza system, co jego wymuszona akceptacja, oprawiona w fiżbinki. Tylko spróbuj się wyrwać – zaraz ludzie się odwracają, uważają Cię za dziwaka, obśmiewają, krytykują. Bo przecież napdrodukcja towaru jest dobra. Wyrzucanie gigaton zmarnowanych produktów jest ok. I też nie rozumiem, jak to jest mieć 2 miliony dolarów, zainwestować je w jakąś spółkę lub nawet w walutę i mieć za 3 lata już milionów 5…

    I jak to jest, że zarabiam swoje pieniądze i ponad 50% z tego pójdzie na to, że w ogóle mogłem je zarobić… Też chciałbym mieć bogatych rodziców i spadek w wysokośi paru milionów tylko za to, że się urodziłem w tej rodzienie, a nie w Ugandzie…

  7. rt mówi:

    trzeba stworzyć miejsce na ziemi, gdzie zdobędziesz jedzenie, opał na zimę. Potrzeby ograniczyć do duchowych i niezbędnych do przeżycia dosłownie i jesteś poza systemem. możesz wykorzystać system do tego żeby wyjść poza niego, nie jest to proste ale myślę że możliwe.

Dodaj odpowiedź


9 + = siedemnaście