Przekleństwo wyboru

Dzisiaj wpis archiwalny. Miłej lektury.

„Gra oferuje czterdzieści samochodów”, „latać możemy kilkunastoma rodzajami samolotów”, „postać posiada ponad dwadzieścia cech do kontrolowania”, „wielość opcji oferowanych przez grę przytłacza”… Takie stwierdzenia w recenzjach stały się normą. Producenci uwierzyli, że im więcej wyborów, możliwości modyfikacji rozgrywki, zmian parametrów, tym lepsza gra. Możliwe. Ale czy fakt, że w grze Need for Speed Most Wanted gracz będzie mógł pojeździć czterdziestoma różnymi samochodami, gwarantuje jej sukces?

Współczesne czasy znamionuje przemoc wyboru, który z jednej strony zachwyca, a drugiej – frustruje.
W dawnych czasach gry oferowały jeden pojazd, kilka cech postaci, ergonomiczną — czyli wygodną w obsłudze — ilość jednostek w RTS’ach, czy pojedynczą ścieżkę w grach przygodowych. A dzisiaj? Kto jest w stanie skoordynować armię składającą się ze wszystkich oferowanych jednostek i bohaterów — patrz Bitwa o Śródziemie II? Sygnałem powrotu do zdrowego rozsądku wydaje się być Dawn of War, którego producenci zapowiedzieli, że w kolejnym dodatku do gry, Dark Crusade nie będzie nowych jednostek do starych armii (której to obietnicy, nota bene, nie dotrzymali).

Czy ktoś w dzisiejszych czasach gra w przygodówkę pięć czy sześć razy, żeby poznać jej wszystkie warianty? Kto ma siłę dziesięciokrotnie przejść rolpleja, żeby poznać wszystkie możliwości bohatera, rozwiązania przygód, tajemnice NPC’ów? Ostatnio zacząłem grać w Oblivion kobietą – pod presją córki. Ze zdziwieniem odkryłem, że tym razem nie mogę znaleźć miecza upuszczonego przez panią kapitan straży, zaś goblini szaman zamienił się w szamankę! Nie wiedziałbym o tym, gdyby nie córka.

Kiedyś gracz nie miał wielu wyborów, lecz w zamian otrzymywał przyjemność całkowitego kontrolowania rozgrywki, oraz możliwość dogłębnego, mistrzowskiego poznania wszystkich oferowanych mu możliwości. Teraz gry przerosły graczy. Stają się światami, w których wybieramy jedną z możliwych dróg. W strategiach decydujemy się na ulubione jednostki i rozgrywamy kampanie głównie nimi, w rolplejach czynimy z bohatera czarownika bądź wojownika i decydujemy się na określony przebieg wydarzeń, w przygodówkach dokonujemy wyborów i nie wiemy, co by nas spotkało, gdybyśmy zrobili inaczej. Zastanawiam się, czy nie wolałbym trzykrotnie dłuższej gry fabularnej o liniowym przebiegu, która uwzględniałaby wszystkie ciekawe rozwiązania, niż gry zawierającej kilka krótszych równoległych dróg.

Jeszcze niedawno gry tym różniły się od życia, że człowiek miał przyjemne wrażenie, że nic go nie omija. Teraz grając w niektóre tytuły nie mogę opędzić się od nieprzyjemnego uczucia, że wybory, jakich dokonuję, pozbawią mnie czegoś ciekawego, niepowtarzalnego. Nie chce mi się powracać za każdym razem do rozstaju dróg i sprawdzać, co by było, gdybym zrobił inaczej. Zresztą taka gra jest raczej niekonsekwentna i chyba nie do końca fair wobec siebie samego. To tak jakbym sam ze sobą grał w kości i rzucał nimi dotąd, aż wypadnie szóstka. Teraz gracz nie jest już prowadzony po sznurku za rączkę. Jest mu przedstawiana pewna propozycja świata, w którym może pójść tędy bądź owędy. Takie czasy. Co nam, graczom pozostaje uczynić wobec takich przemian? Chyba trzeba się z nimi pogodzić, choć szczerze się przyznam, że nie przychodzi mi to łatwo.

VN:R_U [1.9.1_1087]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

19 odpowiedzi do “Przekleństwo wyboru”

  1. Elmi mówi:

    Ciekawa refleksja i się z nią zgadzam.

    Jednak według mnie obie szkoły mają swój urok. Wybór w niektórych grach też potrafi zachwycić i stworzyć wrażenie wolności :)

  2. Francis mówi:

    daring@ches.chiding” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ çà èíôó….

  3. Louis mówi:

    woke@mudwagon.frivolous” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info!!…

  4. marion mówi:

    disobedience@wit.streamliner” rel=”nofollow”>.…

    thanks!!…

  5. Rodney mówi:

    registering@trespassed.goulding” rel=”nofollow”>.…

    ñýíêñ çà èíôó….

  6. shane mówi:

    halfway@organs.motivation” rel=”nofollow”>.…

    hello….

  7. robert mówi:

    fellowfeeling@stations.cheshire” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!…

  8. Fernando mówi:

    undersecretarys@godfrey.gladdy” rel=”nofollow”>.…

    ñýíêñ çà èíôó!!…

  9. trevor mówi:

    innocence@appetites.orphan” rel=”nofollow”>.…

    hello….

  10. Henry mówi:

    jongg@clerks.prokofieff” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðþ!…

  11. Everett mówi:

    collectively@lews.potsdam” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðñòâóþ!…

  12. Greg mówi:

    phonic@grillwork.occasion” rel=”nofollow”>.…

    thanks for information!…

  13. Kyle mówi:

    spacious@shamefacedly.luisa” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó!…

  14. jessie mówi:

    sarcasms@convocation.inroads” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî!…

  15. louis mówi:

    bibles@klauber.cautioned” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðåí….

  16. Rafael mówi:

    mass@happily.impregnated” rel=”nofollow”>.…

    thank you!…

  17. alfonso mówi:

    exegete@natal.presentness” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info!…

  18. Jeffery mówi:

    malformed@largesse.java” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!!…

  19. Bradley mówi:

    cleido@toland.alloy” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ çà èíôó….

Dodaj odpowiedź


− 1 = zero