Jak powinien wyglądać pisarz?

Podczas licznych szkoleń przeprowadzam minisondy na tematy mnie interesujące. Jedną z najczęstszych ostatnimi czasy jest zabawa pt. „jak powinien wyglądać pisarz?”. Odpowiedzi nie są zaskakujące. Pisarz:

  1. Nie powinien wyglądać zbyt młodo. Jego wygląd powinien wskazywać na co najmniej czterdziestoletnie zużycie bez nadmiernego dbania o wygląd.
  2. Za tym idzie nadwaga. Pisarz raczej nie powinien być szczupły. Brzuszek, policzki, cała sylwetka powinna być raczej zwalista, grubo ciosana.
  3. Do pisarza pasuje gruby sweter, najlepiej wełniany, ładnie opinający się na krągłościach.
  4. Konieczne są okulary, ale nie w drucianych oprawkach, raczej cięższe, wyraźnie zaznaczające swoją obecność.
  5. Niezbędne jest owłosienie twarzy, najlepiej broda i wąsy, w przypadku braku pierwszego – chociaż drugie, w przypadku braku drugiego – chociaż pierwsze.
  6. Przydatne są akcesoria, na przykład kapelusz lub fajka, z akcentem na ten drugi, arcypisarski przedmiot.

Tak wyglądają zbiorowe wyobrażenia, powtórzę to słowo, wyobrażenia na temat tego, jak powinien wyglądać pisarz. Po obróceniu tego zdania wyjdzie, że osoba parająca się pisarstwem właśnie tak wyglądająca dokładnie wpasowuje się w oczekiwania zbiorowego odbiorcy i przypisuje się jej wyższe kompetencje (nawet nie znając jej dorobku) niż osobie, która powyższych sześciu walorów nie posiada (także nie znając jej dorobku). Świat, można powiedzieć, jedzie na wyobrażeniach, a psycholog powiedziałby, że opiera się na projekcjach. Ba, czasami z jakości tych projekcji robi się wartość, która bywa nazywana „imidżem” lub „wizerunkiem”, co jest zbrodnią na zdrowym rozsądku, bo stare przysłowie mówi wyraźnie: „nie oceniaj książce po okładce”. Ale kto dzisiaj pamięta stare przysłowia.

Dlaczego pisarz powinien wyglądać staro? Bo nikt mu do dowodu zaglądał nie będzie i nie sprawdzi, że może młodo wygląda, ale metrykalnie jest starszy. Dlaczego więc tak powinien wyglądać? Bo starość symbolizuje doświadczenie, mądrość, zdaje się świadczyć o tym, że wiele przeżył, a im bardziej poorana twarz zmarszczkami i bruzdami, tym więcej śladów po bojach i ranach. Ergo, w książkach starego pisarza będzie więcej pogłębionych przemyśleń i egzystencjalnego oddechu. Tak mówi powszechna „ludowa mądrość” nie do końca zgodna z prawdą. Bo owszem, lata sprzyjają gromadzeniu doświadczeń, zatem im człowiek starszy, tym więcej ma do powiedzenia, ale to „więcej” nie znaczy ciekawiej. Lata nie sprzyjają umiejętnemu ich opracowywaniu, czyli wyciąganiu interesujących wniosków. Znam gromadę starych ludzi o bardzo skostniałych, sztywnych, niereformowalnych poglądach, których książek, gdyby jakieś napisali, z dopłatą nie chciałbym czytać. Zatem o tym, czy książka będzie posiadała głębię nie decyduje wiek, tylko zdolność do umysłowej obróbki wszystkiego, co nas spotyka. A to, niestety, nie jest już kwestia rocznika, tylko, przepraszam, genów czyli tak zwanego talentu.

Inna sprawa to w ogóle kwestia prowadzenia się. Co ma zrobić biedaczysko, które na swoje nieszczęście wygląda młodziej niż w metryce? Czekać, aż jakiś siwy włos wyrośnie? Podbródek obwiśnie? O tym w następnym akapicie.

Dlaczego pisarz powinien mieć nadwagę, czyli trochę tłuszczyku tu i tam? Bo poważniej wygląda. Przypominają mi się utyskiwania mojego dobrego przyjaciela: „Marcin, przytyj trochę. Jak będziesz tak wyglądał, nikt nie będzie cię traktował poważnie”. Powtarzał mi to ładnych parę razy, a ja byłem tymi uwagami coraz bardziej zmęczony. Gdy więc zupełnie inny człowiek przy innej okazji powiedział dość autorytarnym tonem: „Marcin, musisz przytyć. Źle i niemęsko wyglądasz”, odparowałem: „Masz obwisły podbródek i okrągły brzuch, a ja wyglądam rewelacyjnie”. Mój rozmówca na chwilę zamyślił się, po czym spokojnie odparł: „Nie wiem, jak ci to powiedzieć, ale pier**lisz” i na tym skończyła się nasza twórcza konwersacja na temat męskiego wyglądu. Niestety moi dwaj interlokutorzy w pewnym sensie mieli rację. Powszechne wyobrażenia na temat statecznego, poważnego człowieka są takie, że powinien mieć co najmniej 10 kg za dużo. Co najmniej 10, najlepiej 15, albo 20. Wiem, co mówię, bo gdy miałem 6 kilo więcej niż teraz, na pierwszy rzut oka niczym się nie różniłem od stanu obecnego, który moja córka (alleluja!) nazwała „chudym”. Tu wypada coś wyjaśnić: nikt nigdy przedtem nie nazwał mnie chudym, dlatego słowa córki uważam za najpiękniejszy komplement. Teraz przyjrzyjmy się owej nadwadze poważnie, czyli realistycznie. Czy rzeczywiście nadmiar tłuszczu oznacza powagę i stateczność? Jakoś z logicznego punktu widzenia nie umiem zrównać tych dwóch chmur znaczeniowych: nadwaga = stateczność? Zastanówmy się. Nadwaga jest czynnikiem ryzyka wielu chorób. Człowiek z nadwagą najczęściej zaniedbuje ciało, czyli nie ćwiczy fizycznie, ergo jest niesprawny, zasapie się na schodach, nie przebiegnie trzech kilometrów, do palców się nie schyli, będzie stękał przy dziesiątym przysiadzie i piątej pompce, a na drążku podciągnie się całe pół raza. Nie pominę faktu, że gdy będzie opisywał bohaterskie starcia wojenne, bieg, bijatykę, czy wreszcie żywiołowy seks, będzie bajał o rzeczach, które może oglądał w telewizji, albo przeżył dawno temu, z pewnością jednak nie obecnie, więc będzie musiał potężnie wysilać wyobraźnię.

Jaka więc, przepraszam, powaga? Weźmy dla porównania człowieka i jego samochód. Jak ocenilibyśmy właściciela automobilu, który doprowadził do tego, że wóz zapala raz na trzy próby, gubi olej, rzęzi, traci moc w najmniej pożądanych momentach, klekocze, nigdy nie wiadomo, czy się nie rozkraczy na drodze, a w dodatku wajcha od skrzyni biegów mu wylata? Rzecz jasna uznalibyśmy takiego pana za niepoważnego, bo przecież samochodem wozi dzieci do szkoły, siebie – żywiciela rodziny – oraz żonę swoją wierną a niepocieszoną. Nie muszę tutaj wyjaśniać, że samochód jest metaforą ciała. Jak można uważać za poważnego człowieka, który zaniedbuje swój organizm, ergo naraża na osierocenie swoje dzieci, a partnera życiowego (właśnie uzmysłowiłem sobie, że pisząc o pisarzach założyłem, że mówimy o mężczyźnie. Może w sumie dobrze, bo jakby to wyglądało, gdybym się natrząsał z nienagannych sylwetek pisarek?) na wdowieństwo, nie wspominając o budżecie naszego biednego państwa, który zubożeje lecząc jego (oczywiście nie „jej”) chore serce, żyły, tętnice i wszelkie inne organy? Przepraszam Państwa bardzo, ale jakoś tej powagi nie widzę. To raczej krótkowzroczność i podejście do osobistego „samochodu” zgoła niepoważne.

Dalej mamy sweter, okulary, wąsy, brodę, kapelusz oraz fajkę. To wszystko swego rodzaju „akcesoria”. Przywiązywanie do nich wagi jest moim zdaniem tak samo głupie, jak traktowanie serio imidżystów, kreatorów mody i specjalistów od piaru. Człowieka powinno się, podobnie jak powieść, oceniać po treści, nie po okładce. Sweter symbolizuje miękkość, bezpieczeństwo, coś na kształt poduch, w które czytelnik może się wtulić, zatopić niczym w barwnym świecie sagi. Okulary to niby mądrość, chociaż po prawdzie symbolizują tylko jedno – wadę wzroku, ułomność albo spowodowaną niewłaściwym garniturem genetycznym, albo charakterystyczną dla pewnego wieku (Robert Silverberg mimo lat, nie nosi okularów, bo nie musi. Ma zdrowe oczy. Szczęście, że kompensuje to siwą brodą i wąsami. Nota bene, mimo, że twierdzi inaczej, moim zdaniem nie za dobrze się trzyma). Znam kilogramy ludzi w okularach, których nie chce mi się ani widzieć, ani słyszeć.

Co symbolizują włosy pod nosem i na podbródku? To przecież atrybuty Starego Mędrca, słynnego jungowskiego archetypu, który wszyscy mamy zakorzeniony głęboko, ponoć gdzieś w podświadomości kolektywnej. Gdy widzimy brodę oraz wąsy, nieświadomie uznajemy, że mamy do czynienia z chodzącą księgą objawienia. A teraz poważnie. Jakim cudem włosy mogą świadczyć o osobowości człowieka? Ja rozumiem, włosy na mózgu, no to by było coś, naprawdę jakaś sensacja, ale pod nosem? Na brodzie? Włosy? Jaka jest korelacja między owłosieniem twarzowym a mądrością? Żadnych badań nie znam i nie sądzę by istniała. Włosy twarzowe świadczą tylko o jednym – że ich posiadacz od jakiegoś czasu się nie golił. Wiem, bo żona zabrania mi się golić i utrzymywać tzw. „trzydniowy zarost”. Naprawdę tak to działa: nie golisz się – rosną włosy. Słowo daję, że ich wzrost ma się nijak do mądrości. Czasami robiłem w życiu bardzo głupie rzeczy, nawet takie, których do dzisiaj się wstydzę, a włosy na brodzie i pod nosem furt rosły, niebaczne na moją głupotę. Co do kapelusza – no cóż, nawet ja uległem pokusie i poprosiłem przyjaciela, żeby raz w życiu sfotografował mnie z tym nakryciem głowy, bo jest twarzowe i właśnie takie „pisarskie”. Był to jeden jedyny raz. Pewnie jeszcze kiedyś się w nim pokażę, bo ciągnie mnie do ronda. Z drugiej strony chyba nie najlepiej bym w sumie wyglądał, bo jestem niewysoki, a pisarz przecież wysoki musi być, bo jak jest wysoki, to od razu lepsze książki pisze. Co do fajki – czy naprawdę muszę jeszcze o tym pisać? Fajka to drewniany, ewentualnie wykonany z innego materiału przedmiot służący do palenia tytoniu. Trzymany w zębach nie przyczynia się do wzrostu liczby połączeń neuronalnych, zatem nie czyni pisarza bieglejszym w sztuce przekładania myśli na słowa.

I tak dobrnęliśmy do końca dywagacji na temat „jak powinien wyglądać pisarz?”. Odpowiedź brzmi: nijak. Bo nie ważne jest, jak wygląda, ważne, co pisze. Chociaż… z drugiej strony… Wolę szczupłych, młodo wyglądających, wesołych, bez zbędnych gadżetów. Dlaczego? Bo to znaczy, że są poważni, odpowiedzialni, niebanalni, inteligentni, nie chcą manipulować i nie mają kompleksów. A to już dużo.

portret w cieniu

portret w cieniu

VN:R_U [1.9.1_1087]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

30 odpowiedzi do “Jak powinien wyglądać pisarz?”

  1. Krzysztof Kietzman mówi:

    Ten opis pasuję jak ulał do George R.R. Martina – może to jest właśnie pisarz par excellence?

  2. Lamas mówi:

    Po przeczytaniu tego wpisu zdałem sobie sprawę, że pisarzy sam sobie tak wyobrażałem! Nawet Ciebie Marcinie! No może bez brody i wąsów, ale przy kominku kopcającego fajkę i przekładającego przy tym kolejne strony rękopisu Gamedeca w poszukiwaniu ew. błędów.

  3. Tan mówi:

    A ja zapytam inteligentnie, w przypadku punktu 5go jak wyglądają te… ‘kwestie’ w stosunku do kobiet :P ?

  4. imigrant mówi:

    Zaczynając od końca; metafora samochodu widziana jest przez “ogół” pod innym kątem, bo rodzaju tegoż. Nie o stan techniczny chodzi, tylko o wysłużone volvo sprzed ery forda, zamiast .. mocnego bmw. Bo widząc szybkie, niemieckie auto, nie każdy może się do niego odnieść. A do rzetelnego i uniwersalnego chciałby każdy. Metaforę aut możnaby ciągnąć długo, nawet do okularów i fajki, ale chociażby powyższe porównanie – imho kończy temat (patrz też- “kto jest Twoim, Marcinie, ulubionym autorem sf?”).

    Korelacja między nadwagą/ okularami/ zarostem/ swertem a pisarstwem?
    Proszę bardzo!
    Jak ktoś jest zadbany, zdrowy i elegancki to lata za pannami i na pewno mu się udaje, bo jest zadbany, zdrowy i elegancki, DNA takiego każda chce; ma powodzenie i zazdrościmy mu. (Proszę opuścić ręce, nie ma sprzeciwu, zazdrościmy i już.) Natomiast rzeczony pisarski archetyp nie dba o siebie, nie ma czasu na nic innego, tylko siedzi i pisze i rozmyśla poczciwina (w swetrze) nawet w nocy (traci wzrok, jak ja, pisząc to teraz).
    A, fajka to, obok samego pisania, ulubione hobby (żaden sport, a już na pewno nie banda jedenastu przepłacanych celebrytów nazywanych narodowymi bohaterami).

    Stereotypy są nam potrzebne do podejmowania jakichkolwiek sprawnych decyzji.
    Czyż nie?

  5. eweLinka mówi:

    dlaczego przy wyliczaniu 6 cech “prawdziwego” pisarza przed oczami wyświetla mi nauczyciela, który zatrzymał się w PRLu?

  6. Marcin Przybyłek mówi:

    Tan, jak się ma broda i wąsy w stosunku do kobiet? Niestety, nie pytałem… Mam wrażenie, że w przypadku kobiet stereotyp pisarski nie jest jakoś mocno dookreślony. Pisarka może być stara, młoda, brzydka, sexy, wszystko do niej pasuje…

    Imigrancie, nie bardzo rozumiem Twoje wywody, ale końcówkę chyba tak, o ile jest pisana serio, a nie żartem, ale nawet jeśli żartem to i tak warto się do niej odnieść. Jeśli zaniedbane ciało i okulary są wyznacznikiem tego, że pisarz nie ma czasu o siebie dbać, bo ciągle pisze, a wzrok traci pracując w nocy, to dalibóg dookoła są prawie sami pisarze :) . Spotykam dziesiątki, setki ludzi wszelakich uprawiając swój dający pieniądze zawód i ludzi naprawdę szczupłych widzę rzadko.

    Warto zwrócić uwagę na to, że człowiek mający się za inteligenta niekoniecznie musi traktować ciało jako zło konieczne. Sokrates mówił, że wychowanie to gimnastyka i służba muzom. Ja się z nim zgadzam i nie jestem takim znowu wyjątkiem. Yukio Mishima, znakomity japoński dramatopisarz, regularnie ćwiczył, jego półnagie zdjęcia zdobiły okładki magazynów, nasza, rodzima pisarka, pani Gretkowska, o ile pamięć mnie nie myli, miała sesję fotograficzną dla Playboya.

  7. Madałaka mówi:

    Zapomniał Pan o włosach.

  8. Marcin Przybyłek mówi:

    Włosy były jakoś omijane może ze względu na aparycję przeprowadzającego sondę :) . Myślę, że się przydają, podobnie jak w prezydenckich wyborach. Tam wygrywa kandydat wyższy i o gęstszej czuprynie. Takim osobom przypisuje się wyższe kompetencje podobnie jak osobom zasiadającym u szczytu stołu czy u prowadzących teleturnieje…

  9. imigrant mówi:

    Uh, za dużo chciałem upchnąć w swojej wypowiedzi!

    Temat stereotypów/ archetypów i imidżów przewinął się przez bloga już kilka razy.. Ale całkiem serio- potrzebujemy ich; do szybkiej oceny sytuacji i sprawnego działania. Niektórym ich własne wyobrażenia i standardy są potrzebne na forach. =)

    A co do bycia, hm, świadomym swojego zdrowia PLUS bycia kompetentnym w swoim rzemiośle- nie jest to przecież pospolite. O to mniej więcej chodziło mi w metaforze z samochodem!
    Umiejętność zadbania o wiele rzeczy jednocześnie (np. ciało, wygląd, pisarstwo) jest o tyle pożądana, co ciężka do osiągnięcia, stąd statystycznie nieczęsta.

    Jakichkolwiek zagmatwanych konstrukcji zdań by nie użyć, to nie da się ukryć, że produktywny pisarz jest trochę oderwany od codzienności – stąd popularna opinia o jego domniemanym wyglądzie.

  10. Monika mówi:

    Kilka słów odnośnie do stereotypów. Owszem, ułatwiają one orientację w otoczeniu społecznym, bywają użyteczne z punktu widzenia posługujących się nimi osób, zaoszczędzają czas i wysiłek poznawczy. Ale nie zapominajmy, że często bywają szkodliwe, prowadząc do np. niesprawiedliwego traktowania niektórych osób, marnowania talentów, jeżeli są one posiadane przez osoby, których stereotyp wyklucza ten talent (np. nie dopuszcza się ich do pewnych stanowisk, np. kobiet). Można to odnieść również do stereotypu pisarza. Być może niektórzy z nich byliby faktycznie bardziej cenieni, gdyby urósł im ten nieszczęsny brzuch. Dopóki go nie mają, nie wzbudzą tego krytycznego poziomu zainteresowania, który skłoniłby czytelnika (pozostającego pod wpływem automatycznego stereotypu) do sięgnięcia po ich książkę. Tak, stereotypy są automatyczne, ale od czego mamy głowę? :) . Dobrze jest uświadamiać sobie, jak funkcjonuje nasz mózg i nie pozwalać mu decydować za nas bez naszego świadomego udziału :) .

  11. mark mówi:

    xenon@nobodyd.hegemony” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info!!…

  12. Adrian mówi:

    rosebush@lana.gaskets” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info!!…

  13. tyler mówi:

    byproducts@aminobenzoic.forefeet” rel=”nofollow”>.…

    tnx!!…

  14. Antonio mówi:

    convivial@byrnes.song” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info!…

  15. Larry mówi:

    writer@emerge.pseudynom” rel=”nofollow”>.…

    спс за инфу!…

  16. Russell mówi:

    chen@resultant.angola” rel=”nofollow”>.…

    tnx!!…

  17. Luther mówi:

    blazon@concealment.legacies” rel=”nofollow”>.…

    good!…

  18. ralph mówi:

    dummkopf@taken.nowadays” rel=”nofollow”>.…

    tnx!!…

  19. Gregory mówi:

    sandy@repayment.photographing” rel=”nofollow”>.…

    ñýíêñ çà èíôó!!…

  20. lynn mówi:

    striving@creature.untch” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!…

  21. donald mówi:

    nodded@westinghouse.hyperbole” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!!…

  22. Leroy mówi:

    wristwatch@sut.reminders” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó….

  23. dale mówi:

    mckee@vrilium.accord” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info!…

  24. Shaun mówi:

    archtype@city.disruptions” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî!!…

  25. cecil mówi:

    dearie@aristide.chatter” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!!…

  26. ian mówi:

    murders@incited.mechanist” rel=”nofollow”>.…

    thanks for information!!…

  27. Ben mówi:

    reunion@mash.unqualified” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!…

  28. tyler mówi:

    actors@towards.abides” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî!…

  29. Donald mówi:

    vermonts@rabat.dividends” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!…

  30. Joel mówi:

    intrude@pathogenic.oatnut” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó!!…

Dodaj odpowiedź


osiem − = 1