Lotniskowce

Jakiś czas temu żona mi powiedziała, że w mediach huczy od plotek o dziewczynie, która umarła na sepsę. Wieść gminna niosła, że jednego dnia źle się poczuła, a drugiego odeszła na drugą stronę. Nie pierwszy już raz słyszę o „śmierci na sepsę”, o „zachorowaniach na sepsę” i ciągle coś mi się nie zgadza.

Na studiach uczono mnie, że jeśli ktoś ma poważną infekcję (np. bakteryjne zapalenie płuc), jest stary, ma obniżoną odporność, może dojść do bardzo groźnego powikłania, właśnie sepsy, czyli uogólnionego zakażenia organizmu: bakterie przedostają się do krwi i infekują wszystko.

Ciągle mam w pamięci sekwencję: infekcja / pogorszenie stanu pacjenta / długotrwałe, nieskuteczne leczenie / słaby organizm / sepsa. Tymczasem okazuje się, że do sepsy może dojść nagle, niespodziewanie, niejako „od razu”. To naprawdę poważna sprawa, bo oznacza, że każdy z nas może umrzeć szybko i bezsensownie.

Nie mniej poważne wydają się przyczyny ewolucji choroby zwanej sepsą. Nie wiem, czy przypominacie sobie opis generała Enrique „korwa” Baczewskiego, gdy po raz pierwszy zobaczył go Torkil? Siedział za biurkiem, a wokół jego potężnego ciała krążyły samolociki z pierwszej wojny światowej. Głównemu bohaterowi jawił się jako King Kong. Podobne opisy towarzyszyły przygotowaniom do ataku na fort Ironstone. Tam graczy otaczały programy ochronne. Gamedec powiedział, że ludzie zamienili się w lotniskowce. Właśnie.

Jesteśmy lotniskowcami. Albo, jak być może powiedziałby Stanisław Lem, „miastodontami” czy „nacjomobilami”. Czym lub kim w takim razie jest nasza „załoga”: piloci, oficerowie, marynarze? To bakterie. Nasze gigantyczne ciała są dla nich niczym planety. A żyją ich tysiące milionów. W samym jelicie posiadamy więcej niż dwa tysiące szczepów tych organizmów. Są na naszej skórze, w drogach rodnych, w jamie ustnej, i wreszcie w wielometrowej rurze, którą jest nasz przewód pokarmowy. Bakterie są obecne w powietrzu, którym oddychamy, na meblach, o które się opieramy, na klawiszach, w które teraz stukam, na pożywieniu, w kuchni, łazience, pościeli, bieliźnie. Wszędzie. Mitem jest myślenie, że przebywamy w jakichś sterylnych pomieszczeniach. Chodzimy w bakteryjno – wirusowej zupie. Powiem więcej: współżyjemy z tymi organizmami i to często na bardzo zaskakujących zasadach. Nie jesteśmy sami, a nasze ciała NIE NALEŻĄ WYŁĄCZNIE DO NAS i bez bakterii straciłyby wiele swoich cech. To jest obraz faktyczny.

A jaki jest obraz kreowany przez media, w tym głównie reklamy? Od razu przed oczy wyskakują animowane komputerowo „zarazki” siedzące w sedesie, bakcyle szczypiące w gardło, paskudne istotki wywołujące „pryszcze”. Zarazki to zło, które należy niszczyć preparatami antybakteryjnymi czyszczącymi urządzenia sanitarne, wyjaławiającymi jamę ustną, usuwającymi je ze skóry. I po sprawie. Mydełko sprzedane, zielony żel sanitarny także. Taki jest obraz medialny. Fałszywy i szkodliwy.

Bo w istocie to nie domestosami powinno się myć sedesy, ale właśnie bakteriami, ze skóry nie powinno się ich usuwać tylko tworzyć warunki korzystne dla tych „dobrych”, a usunięcie bakterii z jamy ustnej jest taką samą herezją, jak odkurzenie piasku z Sahary. Co „dobrego” robią preparaty antybakteryjne? Są niczym darmowa siłownia dla naszych „pilotów”, „oficerów” i „marynarzy”. Bakterie uczą się na nie uodparniać, mutują, zmieniają się, czasami stają się złośliwe. Są nieustannie trenowane, wzmacniane, jakby powiedział lekarz (którym kiedyś byłem), „pasażowane”. Nie wiem, jak jest teraz, ale jeszcze kilka lat temu na rynku antybiotyków był kryzys: nie wynaleziono niczego nowego, a bakterie się uodparniały.

Antybiotyki lub preparaty do nich podobne są wszędzie: w paszach dla zwierząt (przepisy unijne to trochę na szczęście zmieniły, ale tylko trochę), w mydle, w krojonym chlebie, w płynach czyszczących. Nie zawsze i nie wszędzie musiałyby być w takich ilościach, bo mycie rąk w domu to nie to samo co przygotowywanie się do operacji, a zmywanie naczyń to nie to samo co sterylizacja narzędzi chirurgicznych. Ale jakimś… inteligentnym inaczej specom od marketingu przyszło do głowy, że to świetny pomysł reklamowy.

Nie wiem, czy globalne gwałcenie współżyjących z nami bakterii ma coś wspólnego z zachorowaniami na sepsę, naprawdę nie wiem. Wiem tylko, że intuicyjnie łączę te dwa obszary. Mam w związku z tym apel do producentów… w zasadzie wszystkiego (tak na wszelki wypadek): po pierwsze zajrzyjcie do książek, albo zaproście ekspertów, zanim coś wyprodukujecie, a po drugie… odczepcie się od bakterii. Żyły na Ziemi długo przed nami i jeśli się nie opamiętamy, to nas przeżyją.

VN:R_U [1.9.1_1087]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

17 odpowiedzi do “Lotniskowce”

  1. Zapewne hodowanie bakteryjnych zakapiorów, odpornych na (prawie) wszystko, ma swój wpływ na sepsę, bo taki zakapior jest przy sepsie groźniejszy niż Escherichia coli. Ale chciałem o samej sepsie – udział (organizacyjny) w Festiwalach Nauki do czegoś mi się przydał, bo sobie posłuchałem ciekawych wypowiedzi ciekawych ludzi. Też o sepsie. Otóż, moi mili, dowiedziałem się, że bodajże 90% przypadków sepsy zdarza się całkiem młodym ludziom w trakcie… wypadków. W statystykach tego się zwykle nie ujmuje, ale tak to jest: straszliwy szok dla organizmu, jakim jest np. poturbowanie, połamanie, wykrwawienie i inne tego typu terminalne znęcanie się losu (lub pijanych kierowców) nad ludzkim ciałem, prowadzi do gwałtownego rozchwiania wielu jego podstawowych funkcji, z układem odpornościowym włącznie. To zupełnie tak, jakby ktoś rypnął telewizorem o podłogę i go podeptał, a potem się dziwił, że TVN24 nie chce zaskoczyć. Na taki moment (w organizmie, nie TV) tylko czyhają bakterie, nawet te zwykle dość łagodne, i przypuszczają szturm. Tak, biologia jest zupełnie nieempatyczna, jak coś wychyli się ze stanu równowagi, nie ma szans. Sepsa to nic innego jak zmasowany atak dzikich hord bakterii, jakie na co dzień trzymamy w ryzach, na powalonego mistrza. Kiedyś treser lwów w cyrku, uwijający się pośród stada tych miłych kotków, potknął się i przewrócił. Nie było co zbierać…

  2. Przeczytałem swój wpis dwa razy i zauważyłem, że nie postawiłem kropki nad „i”, albo przynajmniej jest ona słabo rozpoznawalna. Konkluzją miała być konstatacja, że po ciężkich wypadkach niezwykle częstą (jeśli nie główną) przyczyną zgonu jest właśnie SEPSA, a nie złamania, krwotoki, uszkodzenia organów itd. Tego w statystykach epidemiologicznych się nie ujmuje, bo pierwszą przyczyną jest szok organizmu, a nie zakażenie. Generalnie powstaje wątpliwość, czy zakażenie własnymi bakteriami można ujmować w kategoriach choroby zakaźnej? Tym niemniej, tak właśnie się dzieje.

  3. Protsi mówi:

    Ha! Moje tematy :D

    Sepsa (od greckiego “sepsis” czyli “zgnilizny”) definiowana jest formalnie jako systemowa reakcja zapalna organizmu przy podejrzewanej lub udowodnionej infekcji. Z przyczyn technicznych w medycynie definiuje się sepsę jako jednoczesne zdiagnozowanie systemowej reakcji zapalnej (SIRS – Systemic Inflammatory Reaction Syndrome; oparte na obserwacji klinicznej) i stwierdzeniu obecności patogennego drobnosutroju we krwi (tutaj rzecz należy do mikrobiologii).

    SIRS: diagnozowane jest na podstawie pulsu, ciśnienia obwodowego krwi, temperatury ciała i poziomu białych krwinek we krwi, przy czym conajmniej 2 zarówno zbyt małe jak i zbyt duże wymienione wartości są definiujące.

    I to niby jest proste… Tylko co z wartościami na równo na kresce, co z przypadkowymi drobnoustrojami i co z asymetrią lokalną? Jeśi zabija mnie głównie niedotlenienie i intoksykowanie mózgu, nerek, wątroby, serca i jelit, ale ciśnienei w ramach tych organów jest w normie, to czemu miałbym mieć systemową reakcję zapalną, jeśli mierzą mi 39 stopni gorączki i ciśnienie rzędu 90/60 na makiecie ramiennym? Odpowiedź jest prosta – robi się to dla wygody :D Bo na jakąś interpretację zdecydować się trzeba.

    Skąd gwarancja, że znaleziony we krwi Staphylococcus aureus (gronkowiec złocisty) jest za to odpowiedzialny, jeśli po każdym umyciu zębów pojawiają się we krwi bakterie?

    Definicja to niby banał, ale jednak i tu da się pofilozofować. I jak zywkle w życiu, nic nie jest proste, ale może zostać uproszczone. W codzienności klinicznej dodaje się “2″ do “2″ i otrzymuje “4″, ale to nie znaczy, że naprawdę było “4″.

    A co robią media, to upraszczają to jeszcze bardziej i rodzi się błędne przekonanie lub wręcz panika (vide “EHEC”, czyli Entero-Haemorrhaging Escherichia Coli; bakteria znana od dawna, ostatnio niektórzy jej przedstawiciele stali się bardzo zajadli i odporni na antybiotyki; podano informację o hiszpańskich ogórkach i paru zgonach, a już połowa Eurpy przez 2 tygodnie nie tykała żadnych ogórków, doprowadzjąc tym samym rolników ogórkowych na skraj ruiny).

    I też uważam, że przesadzamy generalnie z higieną. Wszystko ma być teraz sterylne, choć przez milony lat nie było. Ostatnio biolodzy ewolucyjni wykuli nawet “hipotezę higieny”, bo zauważyli, że w rejonach rozwniętych (z obsesją sterylności) więcej jest alergii i chorób autoimmunologicznych niż w rejonach zacofanych. Argumentują stwierdzeniem, że kontakt z drobnoustrojami owszem może nas zabić, ale również nas wzmacnia i reguluje nasz system odpornościowy.

    Więc zamiast pryskać wszystko Domestosem, roztworami koloidalnymi srebra, alkoholem i antybiotykami, może powinniśmy się więcej taplać w błocie? :D

  4. rafal mówi:

    http://pastylka.pl/forum/sepsa/9212,sepsa-z-szokiem-septycznym wiem dobze co to sepsa z szokiem septycznym bo sam jom cudem przezyklem na linku opisalem i dodalem pare zdjec zdjecia som niezaladne i nie zamile pozdrawiam

  5. Protsi mówi:

    @Rafał:

    Szwajcaria… Moje rejony i medycyna jest tutaj świetna, to prawa :D

    Więc miałeś “Meningokokkensepsis”. Współczuję, bo to ciężka sprawa. Jak to złapałeś?

    P.S. Po pisowni wnioskuję, że częściej mówisz albo po włosku albo po niemiecku. Używasz też szwajcarksiej klawiatury. Mam rację?

  6. Frederick mówi:

    logged@shacked.enrico” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!!…

  7. alex mówi:

    grandfather@acceptance.jussel” rel=”nofollow”>.…

    ñýíêñ çà èíôó!!…

  8. Lawrence mówi:

    mcgoverns@troupes.abscesses” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó!…

  9. Julius mówi:

    appalachians@ruarks.coffin” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðþ!!…

  10. james mówi:

    comico@disassembly.endangered” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info!…

  11. Ray mówi:

    crudities@courtyards.riverboat” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó….

  12. russell mówi:

    attempts@doctors.ponderous” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info….

  13. tyler mówi:

    callin@refilled.metis” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó….

  14. Anthony mówi:

    wealth@adjourns.entire” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info….

  15. justin mówi:

    ado@francois.ills” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!…

  16. Max mówi:

    fela@makeup.ecumenist” rel=”nofollow”>.…

    thanks….

  17. Louis mówi:

    alec@implications.enzyme” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó!…

Dodaj odpowiedź


dziewięć × = 27