Gender, Anna Grodzka itp.

Rzymscy żołnierze

Rzymscy żołnierze

Mówi się, że zło powstaje wtedy, gdy dobrzy ludzie nic nie robią. Postanowiłem coś zrobić, bo odczuwam złość, patrząc, jak niedouczeni mężczyźni tudzież kobiety wypowiadają się na tematy transseksualizmu, płci tudzież gender i plotą.

Wiszą w sieci doskonałe opracowania, czym np. jest gender, można poczytać, jak kształtuje się płeć, oczywiście poczytać o tym można nie w organach katolickich (mam na myśli organa medialne), lecz obiektywnych, skumanych z nauką. Niestety, mało kto się z nimi zapoznaje. Zastanawiałem się, czy jest sens pisać o tym, o czym można poczytać gdzie indziej, ale w końcu uległem żonie, która stwierdziła, nie bez sensu zresztą, że co innego jest przekazać coś językiem prostym a rubasznym, z czego jestem znany, a co innego snuć pozbawiony akcentów osobistych naukowy wywód.

Ten wywód bardzo naukowy nie będzie, w sensie temperatury emocjonalnej oczywiście, bo ogólnie korzeń swój zanurzy głęboko w badaniach poczynionych przez panie i panów w białych fartuchach (ze wskazaniem na panie).

Najpierw o płci. Skąd się bierze tożsamość płciowa? Skąd wiem, że jestem mężczyzną / kobietą? Oczywiście nie stąd, że mam ptaka lub jego wklęsłą odmianę, lecz z mózgu. To w środku czuję się mężczyzną, kobietą, tudzież czymś pośrednim. Jak to się dzieje, że tam powstaje to poczucie? Z życia płodowego. Używając dużego skrótu, matka będąca w ciąży z płodem o dwóch chromosomach płciowych X (w skrócie XX), czyli takim, które ma wszelkie szanse wyrosnąć na dziewczynkę, nie powinna mu „wstrzykiwać” nadmiaru hormonów męskich i z reguły tego nie czyni. Oczywiście nie ma tu nic do gadania jej świadomość, sprawami tymi, podobnie jak wieloma innymi, zajmuje się jej organizm, niejako poza jej wiedzą. Jeśli płód (a nie „życie poczęte”, jak śpiewają wyznawcy toruńskiego radia) nadmiaru hormonów owych nie otrzyma, jego mózg ukształtuje się w ośrodkowy układ nerwowy kobiety. Zatem urodzi nam się dziecko o ciele zawierającym genom żeński i posiadający mózg żeński, jednym słowem dziewczynka. Lecz co się stanie, jeśli organizm matki wstrzyknie hormonów męskich trochę ponad normę? Mózg płodu zacznie kształtować się w stronę męskiego. Gdy tych hormonów będzie dostatecznie dużo, mózg ukształtuje się w zupełnie męski, więc w dniu radosnego porodu powitamy na tym łez padole dziecko o genomie XX (żeńskim) i mózgu męskim, jednym słowem chłopca w ciele dziewczynki. I bełkot pięknej inaczej bezmężnej pani, której nie wiadomo kto i kiedy wręczył tytuł profesorski, że wszystko zależy od genów, można wyrzucić na śmietnik historii, bo, proszę pani, geny to jedna rzecz, a hormony druga i po prostu się pani nie zna, a jako dyletantka, powinna pani swoją nierozumną twarzoczaszkę trzymać zamkniętą. Ad rem. Gdy ciężarna matka (której stan, według innej nomenklatury, jest „błogosławiony”) nosi w macicy (a nie w łonie, bo łono to inaczej wzgórek łonowy, nieprawdaż?) płód o genomie XY (męskim), powinna mu „dać” odpowiednią dawkę hormonów męskich, aby jego mózg przekształcił się w ośrodkowy układ nerwowy męski (pierwotnie zawsze mamy do czynienia z mózgiem kobiecym). Jeśli tak się stanie, urodzi nam się dziecko o genomie męskim oraz męskim mózgu, czyli chłopczyk. Co jednak się stanie, gdy organizm matki nie dostarczy odpowiedniego zastrzyku mózgowi płodu? Mózg nie przekształci się i pozostanie żeński. Zatem w radosnym dniu narodzin powitamy dziecko o ciele chłopca i mózgu dziewczynki.

Inteligentny czytelnik / czytelniczka domyśli się, że istnieje w tej historii wiele stadiów pośrednich, a więc takich, w których rodzą się mężczyźni nieco „zniewieściali”, bardziej zniewieściali, zupełnie nijacy wreszcie (z punktu widzenia ról kulturowych), czyli tacy jak ja, oraz zupełne lalusie podobne bardziej do kobiet, wreszcie po prostu kobiety w ciałach mężczyzn, które słusznie pragną, by obciąć im to, co zbędne, a wydrążyć to, co niezbędne. W taki sam sposób powstaje spektrum pań nieco męskich, bardziej męskich, zupełnych twardzielek, wreszcie mężczyzn w ciele kobiet, którzy odwrotnie, chcą, by zatkano im to, co wklęsłe, stworzono to, co wypukłe i urżnięto, to, co u góry zwisa i powiewa.

W taki właśnie sposób kształtuje się barwna tęcza odmian płci, których jest naprawdę wiele – od typowych mężczyzn, poprzez mężczyzn delikatnych, osób, które mają płeć nieokreśloną, do kobiet w ciałach mężczyzn i odwrotnie, w drugim kierunku, ale organizmie kobiecym.

Anna Grodzka nie jest facetem, któremu „we łbie się przewróciło”, jak mówiła pewna niedouczona paskuda w Radiu Maryja posiadająca, o rany boskie, mandat poselski, ale po prostu kobietą, którą przypadek obdarzył ciałem mężczyzny. Przypadek ten od czasu do czasu się przydarza zarówno posiadaczom ciał męskich jak i kobiecych i nie powinien pod żadnym pozorem być traktowany jako choroba, lecz statystyczna kondycja, która przydarzała się, przydarza i będzie przydarzać pewnemu odsetkowi społeczeństw narodów wszelkich i pod żadnym pozorem potrzeb tych grup, chociaż mniej licznych od nas, „standardowych przypadków” nie należy lekceważyć. Taka jest natura, właśnie NATURA, proszę państwa, to są naturalne, zgodne z NATURĄ, zupełnie NORMALNE przypadki obecne nie tylko u człowieka, ale także w przypadku wielu gatunków zwierząt, jeśli nie wszystkich w ogóle.

Zwolennicy fałszywie pojętej NATURY (która w ich ustach jest prostacką kulturą przez bardzo małe „k”) twierdzą, że „bóg (ja piszę to słowo przez małe „b”) stworzył mężczyznę i kobietę”. Gówno prawda. Ewolucja zwana przez nich bogiem stworzyła ekosystem, w którym wszystko jest możliwe, a role płciowe bywają umowne i zmienne, jak choćby u pewnego gatunku ryb, gdzie pan ryba zapładnia panią rybę, ta wychowuje dzieci, a w następnym sezonie zamieniają się płciami (literalnie zmieniają płeć na przeciwną) i odwracają role, i tak sezon po sezonie pan staje się panią, a pani panem. NATURA zna mnóstwo przypadków zupełnie niecodziennych koligacji płciowo-rodzinnych i udowadnia, że życie jest niesłychanie plastyczne i zmienne. To jest natura. A „kultura” przez małe „k”, czyli innymi słowy dogmatyzm poparty nieuctwem może sobie myśleć, że na świecie mają być tylko baby z wielkimi cycami i faceci z wielkimi jajami. No nie.

Czym jest gender? To role, aktywności, atrybuty i cechy, które dane społeczeństwo przypisuje danej płci. Np. wg. optyki wielu Polaków obecnej doby facet ma być twardy nie miętki, a kobieta ma być opiekuńcza i ciepła. Tfu. Gender się BADA. BADA. Nie tworzy. Czy mają te badania sens? Oczywiście. Przypomina mi się pewien eksperyment. Jednej grupie pokazano dwa noworodki. Powiedziano, że ten po lewej to chłopczyk, ta po prawej to dziewczynka. Poproszono, by uczestnicy eksperymentu opisali jedno i drugie dziecię. Chłopiec, według słów badanych, był, cytując z pamięci, „dziarski, zawadiacki, silny, żywy”, a dziewczynka „delikatna, wdzięczna, słodka, milusia”. Następnie te dwa dzieciątka pokazano innej grupie nie definiując płci i poproszono, by znaleźli jakieś różnice w ich zachowaniu. Grupa ta nie była w stanie stwierdzić żadnych różnic, jednym słowem obiektywnie dzieci te niczym się nie różniły. Jednak kulturowe wzorce i schematy już od dziecka narzucają płciom pewne zachowania, role i atrybuty. To jest właśnie gender. No i wiele innych rzeczy, zainteresowanych odsyłam do artykułu choćby na Wikipedii.

Istnieje zatem płeć biologiczna (mózgowa) i płeć kulturowa, która nie zawsze czyni sensowne rzeczy. De facto często maskuje to, kim jesteśmy naprawdę. Straszy się ostatnio „genderem” na lewo i prawo, kościelni przedstawiciele upatrują w tym „ruchu” szatana. No niech ci panowie w sukienkach i koronkach stukną się w głowę, przecież gender właśnie działa w ich interesie, pokazując, że pan może być homoseksualistą i chodzić w kieckach i to też jest człowiek, a nie apage satanas, precz siło nieczysta.

Jest sporo osób w społeczeństwach naszej planety o płci nie do końca wyraźnej, są ludzie o płci nieokreślonej, są kobiety w ciałach mężczyzn i mężczyźni w ciałach kobiet. Nie każda pani marzy o niańczeniu dzieci i gotowaniu, nie każdy mężczyzna śni o wbijaniu gwoździ i pracy drwala. O tym właśnie mówi gender.

Warto dodać, że swoistym “ruchem genderowym” była walka sufrażystek o prawa wyborcze kobiet oraz prawo do nauki. Przypomnijmy, że jeszcze sto lat temu kobiety nie miały możliwości edukacji, a i teraz nierzadko cierpią z powodu swojej płci i to również na uniwersytetach. Dlaczego? Przez co? Własnie przez obecny gender, czyli role, jakie są przypisywane ich płci,  mówiąc skrótowo: “baba nie nadaje się na naukowca”, “kobieta będzie kiepskim szefem”. Paskud płci żeńskiej, o którym miałem już okazję wspomnieć, nie mógłby zatem, gdyby nie ruch sufrażystek, być dzisiaj panią profesor, tylko szorowałby gary, a gdyby zackniło mu się do uniwersyteckich katedr, inny, hipotetyczny paskud tamtych czasów zacząłby gębę drzeć, że babie się w głowie poprzewracało i siłą przykułby ją do bigosu tudzież pierogów z pewnością marnej jakości, ale jednak.

Prawny przymus określania płci stał się przyczyną wielu nieszczęść. Co np. się działo (nie wiem, czy ten proceder nadal trwa, czy już to się skończyło), gdy rodził się obojnak – dziecko z siusiakiem i pochwą? Lekarz nie mógł wpisać „obojnak” do dokumentów, więc ucinał bądź zaszywał to, co wydawało mu się mniej rozwinięte. Niestety, czasami popełniał błąd przyczyniając się do udręki dorastającego, a potem zupełnie dojrzałego byłego pacjenta / byłej pacjentki, który / która z wielkim trudem starał / starała się odkręcić, co nieszczęsny lekarz zepsuł. Uwzględnienie obojnactwa, danie czasu tym ludziom na zdecydowanie, czy są mężczyznami czy kobietami, a może jednym i drugim, także jest przejawem myślenia racjonalnego, naukowego, a nie dogmatycznego czy sztywno „kulturowego”.

Wróciłem ostatnio z Egiptu. Widziałem tam z żoną, córeczką i znajomymi popisy derwiszów. Kręcili się jak frygi, co godne jednak uwagi, mieli sukienki. Ba, niektórzy nawet dwie. Podczas tańca udawali kobiety, zakładali zawoje materiału na głowy, potem układali je w kształt niańczonych dzieci i jakoś żaden z nich nie płakał, że zmusza się go do noszenia kiecki. Thorgal nosił mini, Szkoci wdziewali kilty, a starożytni Rzymianie wietrzyli się w swoich sexi spódniczkach, że aż miło. I żaden z nich nie płakał.

Trzeba myśleć i nie poddawać się dogmatom, obserwować siebie i ludzi dookoła, słuchać ich, a nie wciskać w „kulturowe” schematy. Przypomnieć sobie czasy dzieciństwa.

Gdy byłem mały, między blokami, gdzie się wychowałem biegał chłopczyk, który lubił pleść sobie warkocze i zakładać spódniczki swojej siostry. Był żywy, wesoły i wszyscy absolutnie bezwarunkowo akceptowaliśmy jego wybory. Był dla nas całkowicie normalny, naturalny, nie wiedzieliśmy, że może być z tym jakikolwiek problem. Zapewne dzieci wychowane w dzisiejszych czasach problem by już widziały.

VN:R_U [1.9.1_1087]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

45 odpowiedzi do “Gender, Anna Grodzka itp.”

  1. Camparis mówi:

    Doskonale napisane. Mimo wszystko nie wierzę, że w te katolicko-zakleszczone łby coś dotrze.

  2. Silpion mówi:

    Skąd pochodzi znajdująca się we wpisie fotografia i czy autor artykułu ma zgodę na jej użytkowanie? W jaki sposób fotografia rzymskich legionistów jest powiązana z tematem “Gender, Anna Grodzka itp.”?
    Skoro, jak twierdzi autor >>Anna Grodzka nie jest facetem, któremu „we łbie się przewróciło”, jak mówiła pewna niedouczona paskuda w Radiu Maryja posiadająca, o rany boskie, mandat poselski, ale po prostu kobietą, którą przypadek obdarzył ciałem mężczyzny.<< jak wyjaśnić małżeński związek Krzysztofa Bęgowskiego i syna – Bartosz Bęgowskiego jak na wypadek "kobiety, którą przypadek obdarzył ciałem mężczyzny"?

  3. qwerty mówi:

    Pięknie i po ludzku napisane.
    Warto pokazywać ten artykuł twardogłowym. Niestety jeżeli ktoś żyje nienawiścią do czegoś/kogoś to zawsze znajdzie ku temu powód i wymówkę, aby dalej móc nienawidzić i mieć swoje widzi-mi-się.

  4. Dome mówi:

    @Camparis hehe nie dotrze, bo to, co jest tu napisane to dla mnie wypociny zwykłe, nie będę torzył teorii po co ktoś to pisał. Ciekawe czy autor stukając w klawiature, pomyślał, co by było gdyby wszyscy/większość dzieci chodziła by odwrotnie poubierancyh, chłopcu by wmawiano, że jest dziewczynką i odwrotnie. Dalej by to tak niewinnie wyglądało? NIE. To by było chore i jest, było i będzie. Bóg swtorzył mężczyzne, potem kobiete. TAK. A propo skoro ktoś tu ma tak wrogie nastwienie do wiary, kościoła, proponuję pójdzie do JKAIEJKOLWIEK wspólnoty, zobaczie tylko na początek, jacy to są wspaniali ludzie w nich, jak się modlą i ile mają miłości w sobie. Poważnie mówię. POZDRAWIAM BRACIA i szanujmy się.

  5. Avril mówi:

    Zdjęcie domyślam się jest odniesieniem do zdania o rzymianach. Radzę czytać uważniej.
    Co do samego tekstu: brawo! Stanowczo za mało tego typu wypowiedzi w Polsce. A mówię to jako praktykujący katolik – tylko taki normalny, a nie jak 99% :)

  6. LoQi mówi:

    “Pięknie i po ludzku napisane”??:P Ludzie, trochę obiektywizmu;) Z prawie każdego wtrącenia zieje nienawiścią do ludzi o odmiennych poglądach (głównie do zatwardziałych łbów słuchaczy RM, ale chyba nie wiecie ilu katolików tak naprawdę słucha tego radia). Rubaszny sposób pisania? przykro, ale autora chyba żona okłamuje;)

    Samą treść merytoryczną przeczytałem z zaciekawieniem (dławiąc się jedynie przy tych prześmiewczych wredotach w formie wtrąceń), przyznam się, że mimo iż wielokrotnie rozmawiałem o temacie gender z zapalonymi lewicowcami, którzy uważają to za zbawienie naszego społeczeństwa, to z takim podejściem się nie spotkałem (a część rozmówców “studiuje” tę tematykę). Nie jestem w stanie tego zweryfikować, ale brzmi ciekawie i prawdopodobnie, także może kiedyś uda mi się na ten temat porozmawiać z jakimś biologiem i zweryfikować te tezy.
    Nie zgadzam się tylko w kwestii Anny-Krzysztofa, ponieważ istnieje wiele dokumentów, które na przestrzeni jego życia pokazują jego silną, męską osobowość jako działacza i pracownika, również człowieka w kwestiach społecznych. Plus ślub, dziecko (biseksualna kobieta w ciele mężczyzny to już jak na mnie zbyt naciągana bajka) i objawienie się jako kobieta w dogodnym politycznie momencie. Ponadto, z tego co wyczytałem z wywiadów Krzysztof-Anna wcale nie uciął “tego co ma wypukłe”(aut.), ale dalej mu tam “dynda i powiewa”(aut.). Także dla mnie pozostaje nadal politycznym karierowiczem przebranym za kobietę.
    Pozdrawiam;)

  7. LoQi mówi:

    @Avril, szczerze to nie możesz być “praktykującym katolikiem” i odrzucać naukę KK – to tak nie działa, że wybierasz sobie co Ci się podoba, resztę kwestionujesz i nazywasz siebie praktykującym katolikiem;)

  8. Dziabang mówi:

    @Silpion, ano tak to można wyjaśnić, że nasze nietolerancyjne społeczeństwo niejako “przymuszało” ludzi do kamuflowania się i pozostawania w ramach dwóch, wyraźnie oddzielonych płci. Można było być kobietą lub być mężczyzną, alternatywą było – być zboczeńcem. Jaką rolę mogła przyjąć osoba, psychicznie ukształtowana jako kobieta, ale o ciele mężczyzny? Tylko jedną -męską. No więc przyjęła. Taki przypadków jest “na pęczki”, trzeba na prawdę niezwykle silnej osobowości aby oprzeć się społeczeństwu i oczekiwaniom otoczenia. Ile to przynosi szkody tym osobom i ich rodzinom – tylko oni to wiedzą, a takie postawi jak Twoja, Silpion – niestety wpisują się w ten społecznych mechanizm prowadzący to takich sytuacji. Zamiast zrozumienia – atak, zamiast akceptacji, nietolerancja. I jak tu się nie ukrywać za parawanem “normalnego” małżeństwa?

  9. Dziabang mówi:

    @Dome, tak, SZANUJMY SIĘ. Szanuj więc i Ty poglądy i wybory życiowe innych, tak różne od Twoich. Zresztą, jakie wybory?! Ani płci sobie nie wybrałeś, ani zgodności płci psychicznej z biologiczną, ani orientacji seksualnej. To, że jest to u Ciebie “spójne” to zbieg okoliczności i Twoje szczęście – wynikające wprost z zasad prawdopodobieństwa. Otóż ZWYKLE, jest zgodność, ale statystycznie jakiś procent niezgodności JEST. O tym decyduje przypadek, NATURA – a jeżeli ktoś wierzy, to Bóg. Nikt sobie tego nie wybrał, jakim więc prawem teraz ich chcesz osądzać? Papież powiedział : kim ja jestem aby osądzać. No właśnie, a Ty kim jesteś? Szanujmy się!

  10. Delta mówi:

    Dobrze napisane.

    A, parafrazując dowcip o Mandarynie, której publiczność kazała śpiewać aż się w końcu śpiewać nauczy, komentator o nicku “Silpion” powinien ten tekst czytać na okrągło aż do momentu, aż go, miejmy nadzieję, pojmie.

    (a jak go pojmie, to może uda mi się uwierzyć w cuda…)

    Ale przy okazji mam jedno pytanie, dotyczące tego fragmentu:

    “geny to jedna rzecz, a hormony druga”.

    Chciałem zapytać, czy to czasem nie jest zbytnie uproszczenie? Bo może błędnie rozumuję, ale czy ilość “wstrzykiwanych” do płodu hormonów nie wynika z tego jak działa organizm matki? A przecież ten, i co za tym idzie jego działanie, jest uwarunkowany genetycznie. Czyli, na chłopski rozum, wynikałoby jednak, że co prawda czym innym są geny a czym innym hormony, ale to nie jest tak, że jedno od drugiego nie zależy (w tym wypadku poziom hormonów i ilość jaka dostarczana jest płodowi zależałyby od genotypu matki).

    @Dome
    “Ciekawe czy autor stukając w klawiature, pomyślał, co by było gdyby wszyscy/większość dzieci chodziła by odwrotnie poubierancyh, chłopcu by wmawiano, że jest dziewczynką i odwrotnie.”

    A tak z ciekawości, to co by się stało takiego strasznego? Świat by się zawalił?

    Lubię S-F. Zrób mi świąteczny prezent i uracz mnie dobrym opowiadaniem o apokalipsie spowodowanej przez to, o czym napisałeś. :)

    “Dalej by to tak niewinnie wyglądało? NIE.”

    Bo? Co konkretnie by się złego stało?

    “To by było chore i jest, było i będzie.”

    Najwyraźniej nie zrozumiałeś, tego co Autor bloga napisał m. in. na temat starożytnych Rzymian i ich spódniczek. Łopatologicznie: to że nasze normy kulturowe są dziś takie a nie inne, nie jest równoznaczne z tym, że są absolutnie słuszne, ani też z tym, że zawsze tak było i będzie. Poniał? Bo prościej chyba się nie da…

    “Bóg stworzył mężczyznę, potem kobietę. TAK.”

    To, że Ty w to wierzysz, nie oznacza, że wierzą inni. Nie oznacza także, że jest prawdą absolutną, bo -w odróżnieniu od tego o czym napisał Autor bloga, a co jest oparte na nauce- nikomu się tego dotąd nie udało udowodnić. To jest Twój światopogląd, do którego masz zresztą prawo, ale który nie powinien być narzucany innym np. w taki sposób jak czyni to kościół, rydzykowa sekta czy niektórzy obecni posłowie. Raz dlatego, że tak jak Ty do swoich poglądów masz prawo, tak oni mają do swoich. Dwa, z tego powodu, że tak narzucane poglądy doprowadziły i nadal doprowadzają do wielu tragedii i to na wszystkich szczeblach od jednostki po całe narody.

    Poza tym skoro jesteś tak zatwardziały w swych poglądach, jakim się wydajesz, to zgodnie z sugestią z powyższej blogowej notki, powinieneś posłankę Pawłowicz pognać z Sejmu, odebrać jej tytuł naukowy (bo w jej wypadku już za późno na zabronienie edukacji, cokolwiek bym nie sądził o jej wynikach) i zmusić, najlepiej ustawowo, do potulnego “szorowania garów i lepienia pierogów” (w takich przypadkach jak jej to to nawet byłoby z korzyścią dla reszty społeczeństwa…). Bo to jest przecież ta uświęcona poglądami, podobnymi do Twoich, tradycyjna rola kobiety w społeczeństwie, prawda? No więc masz pole do popisu: idź pod Sejm protestować.

    “A propo skoro ktoś tu ma tak wrogie nastawienie do wiary, kościoła,”

    Czytanie ze zrozumieniem się kłania.
    Jak sądzę to nastawienie wynika z tego, że poza normalnymi wierzącymi (jeśli tak to można ująć), istnieje cała masa fanatyków-oszołomów, i tych ostatnich właśnie Autor tu wyśmiewa. Całkiem słusznie zresztą, bo wspomniani fanatycy-oszołomi to na pewno nie jest grupa, którą można by określić jako: “wspaniali ludzie w nich, jak się modlą i ile mają miłości w sobie” a raczej wręcz przeciwnie. Gdyby nie to, że od średniowiecza się trochę czasy zmieniły, nadal chętnie paliliby na stosach.

  11. Delta mówi:

    A, i jeszcze jedno dla Dome do przemyślenia na temat poglądów uwarunkowanych przez daną panującą kulturę, a przede wszystkim przez religię. Sponsorowane przez mojego kota, który właśnie mi to przypomniał, ładując się na kolana. ;)

    Gdy w średniowieczu przez Europę przetoczyła się dżuma, otumanieni religią ludzie wierzyli, że to sprawka czarownic. A że koty były uważane za pomocników czarownicy, to masowo były zabijane i palone żywcem na stosach razem z rzekomymi czarownicami (albo i bez nich). Ciemni ludzie nie wiedzieli, że w ten sposób tylko zwiększają żniwo plagi dżumy, bo tę roznosiły gryzonie, które z braku kotów mnożyły się na potęgę. No ale cóż, to wtedy było uważane za normalne i pożądane społecznie zachowanie. Pewnie też ktoś wtedy mówił, że tak “było, jest i będzie” bo inaczej to świat się zawali.

  12. Avril mówi:

    @LoQi a kto powiedział, że odrzucam naukę KK? Niczego sobie nie wybieram tylko skoro mam szanować bliźniego swego, to nie mam zamiaru potępiać nikogo za to, że urodził się fizycznie inny niż się czuje psychicznie. Po przeczytaniu ostatniego listu episkopatu, to już sam nie wiem, czy niektóre nauki KK są warte uwagi… Np. jeśli określenia “gej, lesbijka, bi, trans, hetero” są w tym liście oznaczone jako płcie, które człowiek ma w dzsiejszych czasach rzekomo “do wyboru”, to naprawdę… Smutno się robi, że ciemnotę nam wciskają. Poza tym jeszcze raz: jaką naukę odrzucam? A nazywam się praktykującym, bo chodzę do kościoła, słucham kazań i stosuję się do przykazań. To, że nie zgadzam się z kazaniami o potępianiu gejów i lesbijek, czy też wszystkiego o gender (a już jak mówi się, że homoseksualizm to grzech to grr….) i kwestionuję niektóre poglądy ociemniałych księży, czy też zachowuję się bardziej tolerancyjnie od niejednego “lepszego” ode mnie katolika raczej o mnie źle nie świadczy?

  13. Bartek mówi:

    W końcu miałem czas przeczytać ten artykuł (blog?) i naprawdę zawiodłem się. To co tu zostało opisane jest nie do przyjęcia z prostego powodu, tutaj generalizuje się coś co jest marginesem, a normę przedstawia jako przypadek (dewiacje?). Nie chodzi mi tu o zdanie kościoła, które jak zawsze jest radykalne i idiotyczne, ale określanie norm w społeczeństwie.
    Przywoływanie natury jest tutaj ostrym przegięciem, ponieważ jest to obosieczne ostrze, samiec pozbawiony agresji ginie z głodu, a samica, która nie da się pokryć umiera bezdzietnie. Co więcej wiele stad eliminuje (separuje) jednostki inne, czy zatem mamy również to robić, bo tak chce natura? Przypominam, ze w naturze nie istnieje sztuczne zapłodnienie, dlatego homoseksualiści i pary bezdzietną od razu powinny umierać bezpotomnie. Znowu działa natura wyrzucając błędne geny w najprostszy sposób, nieprawdaż? I Proszę nie przytaczać mi przykładu koników morskich czy innych dziwnych zwierząt, bo powinniśmy skopiąc się co najwyżej na ssakach (bo np. samice modliszki zjadają partnerów, a gady rodzą się z jaj itp.). Idąc dalej tą ścieżką nie powinniśmy leczyć z ludzi bo również jest to wbrew naturze.

    Jestem za tym, aby ludzie mieli zajęcia/zawody ze względu na swoje umiejętności, a nie przynależności do płci (mam szefową panią prezes, świetna osoba na właściwym stanowisku), ale z gender idą parytety i inne sztuczne zależności narzucane w imię wolności (sic). Problem jest taki, ze w tej wojnie najbardziej dyskryminowany jest biały heteroseksualista, który ma przepraszać, ze jego i 95% kumpli natura stworzyła jak powinna.
    Zajęcia dla dzieci z gender to niejako sugerowanie choroby, człowiekowi można wmówić wszystko, trzeba tylko się przyłożyć: część ludzi w Korei północnej szczerze płakała po śmierci wodza.

    Narzucanie nowych norm dla marginesu. Nikt nie powinien być szykanowany z powodu swoich poglądów, ale trzeba określić normę, bo za chwile w przedszkolu będą podstawy nekrofilii, czy zoofilii, przecież taka mniejszość też istnieje…

  14. wrzask mówi:

    Bartku, białym, heteroseksualnym mężczyznom w Polsce jest tak daleko od bycia dyskryminowanymi, jak tylko możliwe. Serio, weź się ogarnij i rozejrzyj.

    Artykułu zaś kompletnie nie zrozumiałeś. Nigdzie w nim nie ma “przedstawiania normy jako dewiacji”, czymkolwiek by ta norma nie miała być. Tak samo nie ma tu żadnej argumentacji “z natury”, jest tylko dość prosto wytłumaczone, dlaczego na ogół używający tego argumentu nie wiedzą, o czym mówią. Naucz się czytać może.

  15. Alfredo mówi:

    superlunary@perasso.repetitious” rel=”nofollow”>.…

    thanks!!…

  16. nathaniel mówi:

    singly@fried.adelia” rel=”nofollow”>.…

    спс за инфу!…

  17. Johnnie mówi:

    clamorous@structural.sockets” rel=”nofollow”>.…

    спс за инфу!…

  18. erik mówi:

    semiarid@siding.canadians” rel=”nofollow”>.…

    good info!!…

  19. Armando mówi:

    passively@precipitating.jardin” rel=”nofollow”>.…

    сэнкс за инфу!!…

  20. Jon mówi:

    episode@meanss.trailers” rel=”nofollow”>.…

    thanks!…

  21. Francis mówi:

    cemal@endangering.examining” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info….

  22. kevin mówi:

    schraffts@thermometric.throneberry” rel=”nofollow”>.…

    good info!!…

  23. terrence mówi:

    swirled@kornbluths.willy” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî!!…

  24. frank mówi:

    misconstruction@exasperate.sweetness” rel=”nofollow”>.…

    tnx!…

  25. marion mówi:

    registrants@ratios.dixiecrats” rel=”nofollow”>.…

    good!!…

  26. clifton mówi:

    footwear@messrs.blackwell” rel=”nofollow”>.…

    thanks!…

  27. Tony mówi:

    muzo@understands.babyhood” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó!!…

  28. Paul mówi:

    hydrochemistry@communists.claudes” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!…

  29. ryan mówi:

    denying@mandated.cadre” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó….

  30. evan mówi:

    punishes@friezes.dud” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!…

  31. sidney mówi:

    strove@hardships.believe” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ!…

  32. mario mówi:

    normative@pajamas.inspector” rel=”nofollow”>.…

    tnx….

  33. marc mówi:

    temper@steel.lenins” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ çà èíôó!!…

  34. Charlie mówi:

    chase@diversification.walbridge” rel=”nofollow”>.…

    ñïàñèáî çà èíôó!…

  35. darrell mówi:

    communitys@tanks.paralysis” rel=”nofollow”>.…

    tnx for info….

  36. Brett mówi:

    conspiratorial@spares.generated” rel=”nofollow”>.…

    ñýíêñ çà èíôó!…

  37. greg mówi:

    constituting@steve.deplorable” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ….

  38. Chad mówi:

    surging@bunched.wop” rel=”nofollow”>.…

    ñïñ….

  39. Marshall mówi:

    segregated@dandys.hairpin” rel=”nofollow”>.…

    good….

  40. Lewis mówi:

    modified@diversified.catching” rel=”nofollow”>.…

    ñýíêñ çà èíôó….

  41. Alfred mówi:

    jolliffe@anniversary.manor” rel=”nofollow”>.…

    áëàãîäàðåí!!…

  42. Gerald mówi:

    filtering@stairway.operators” rel=”nofollow”>.…

    thanks!…

  43. Hubert mówi:

    vow@angling.fervently” rel=”nofollow”>.…

    hello!…

  44. Richard mówi:

    supervision@routine.celso” rel=”nofollow”>.…

    thanks….

  45. Bill mówi:

    catalogues@thompson.nude” rel=”nofollow”>.…

    tnx!…

Dodaj odpowiedź


2 − = zero